sobota, 15 sierpnia 2015

Gdzie zasnęła Maryja?



Ewangeliści milczą na temat odejścia Maryi, natomiast szeroko rozpisują się na ten temat apokryfy i przekazy tradycji. Według apokryfów Maryi ukazał się anioł z gałązką palmową i objawił Jej zbliżającą się śmierć. Matka Boska wyraziła pragnienie, by jeszcze raz zobaczyć Apostołów. Gdy zebrali się wokół Jej łoża, "zasnęła". Po złożeniu w grobie, Chrystus zastąpił z nieba w otoczeniu aniołów, aby zabrać Jej duszę.

Najbardziej znany grecki apokryf Transitus w taki sposób opisuje wniebowzięcie Maryi: Apostołowie wnieśli Maryję do grobowca i zasiedli razem oczekując na Pana, jak im nakazał. [...] Gdy oni tak wspólnie rozmawiali o nauce i wierze i wielu innych sprawach, a siedzieli przed bramą grobowca, oto Pan Jezus przybył z niebios, a Michał i Gabriel byli z Nim, i usiadł pośród Apostołów... Wtedy dał znak Michałowi i rzekł Michał w mowie właściwej aniołom, i zstąpiły na nich chmury, na każdej chmurze tysiące aniołów i śpiewały przed Panem, i rzekł Pan do Michała, aby wziął ciało Maryi na chmurę i złożył je w raju. [...] I skoro zbliżyli się do raju, złożyli ciało Maryi pod drzewem życia. I przyniósł Michał jej świętą duszę i złożył ją w jej ciele. Natomiast Transitus Jana Teologa, utwór grecki powszechnie używany podczas liturgii Wniebowzięcia, dodaje: I oto olejek drogocennej woni wypłynął ze świętego grobowca Bogurodzicy. [...] I ujrzeliśmy miejsce rozświetlone, a od tego światła nie ma nic jaśniejszego; i w owym miejscu odczuliśmy mnóstwo słodkiej woni.

Aż trzy lokalizacje, wszystkie poparte starożytną i czcigodną tradycją, pretendują do miana autentycznego miejsca, w którym spędziła ostatnie chwile i zasnęła Najświętsza Maryja Panna: Góra Oliwna, Góra Syjon i Efez.

Kościół Zaśnięcia Matki Bożej znajduje się na samym wierzchołku chrześcijańskiego Syjonu w Jerozolimie. Według starożytnej tradycji nieznany uczeń Jezusa, który przyjął Mistrza na Wieczerzę Paschalną, udzielił gościnności młodemu Kościołowi. W jego domu żyła i zasnęła Maryja. Tradycja wczesnochrześcijańska była podtrzymywana przez krzyżowców.

Inna wczesnochrześcijańska tradycja umieszcza zaśnięcie Maryi i Jej grób na Górze Oliwnej. Podstawą tej lokalizacji jest głównie apokryf Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny z II-III wieku. Wersja syryjska zawiera wskazania dla uczniów: Dzisiejszego rana weźmiecie Panią Maryję i wyjdziecie poza Jerozolimę drogą prowadzącą przez dolinę na Górę Oliwną. Znajdują się tam trzy groty. Pierwsza, zewnętrzna, jest obszerna, za nią druga, w środku, a jeszcze dalej trzecia, wewnętrzna. Jest w niej od wschodu ława gliniana. Idźcie i złóżcie Błogosławioną na owej ławie. Według tradycji uczniowie tutaj pochowali Maryję. Gdy po niedługim czasie przybył, nieobecny w czasie przeniesienia ciała Apostoł Tomasz, uczniowie udali się do grobu, aby pokazać mu grób i stwierdzili, że jest pusty. Na dowód wniebowzięcia, Maryja przekazała Tomaszowi opaskę (Transitus Józefa z Arymatei).

Z kolei tradycja Janowa umieszcza ostatnie lata życia na ziemi i śmierć Maryi na Wzgórzu Słowików w Efezie (Turcja). Jan przybył do Efezu, chroniąc się przed prześladowaniem chrześcijan w Imperium Rzymskim. Zamieszkali wraz z Maryją na Wzgórzu Słowików, w dosyć trudno dostępnym cichym miejscu na wysokości 358 metrów n.p.m. Tutaj Maryja cierpiąca starsza kobieta, spędzała ostatnie dni swego życia z dala od wrzawy towarzyszącej rodzeniu się nowej religii, która ostatecznie wyniosła Ją ponad wszystkie kobiety na ziemi (D. Carroll). Jednak miejsce to, czczone od pierwszych wieków, uległo zapomnieniu. Dopiero wizje bł. Katarzyny Emmerich pozwoliły je na nowo odkryć i uczcić. W roku 1892 arcybiskup Izmiru ogłosił je "miejscem pielgrzymek", co potwierdzili późniejsi papieże; do "domu Maryi" pielgrzymował Paweł VI i Jan Paweł II. Obecnie każdego roku przybywa tu około miliona pielgrzymów.

Różnorodność tradycji wskazuje, że czas i miejsce odejścia Maryi nie są najważniejsze. Najistotniejsze jest to, że jest w niebie razem ze swoim Synem i czeka na nas, wypraszając nam potrzebne łaski. Jej Syn nie odmawia nam niczego, ponieważ Ona nigdy niczego nie odmówiła Bogu. A Ojciec zawsze wysłuchuje Chrystusa (B. Martelet). Być może ta wielość miejsc związana z wniebowzięciem Maryi jest zamierzona; może Bóg chce, aby jak najwięcej miejsc (również związanych z objawieniami) zbliżało ludzi do Niej, a przez Nią do Jezusa.

Apokryfy i lokalne tradycje, chociaż często poetyckie, emocjonalne i połączone z literacką przesadą, mają swoje uzasadnienie w Piśmie Świętym. Święty Paweł naucza, że Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy, a po Nim wszyscy, którzy do Niego należą (por. 1 Kor 15, 22 n.). W Liście do Rzymian pisze: Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą (Rz 8, 29 n.). Do wybranych, powołanych i obdarzonych chwałą w pierwszym rzędzie należy Maryja. "Predestynowana, powołana, uświęcona" jak nikt inny, złączona z Jego cierpieniem, jak nikt inny, Maryja jest teraz również "wyniesiona do chwały" wraz z Nim, jak nikt inny: jak żaden inny człowiek (por. 1 P 4, 13; 2 Tm 2, 3.11). A poprzez Nią, jestem pewien, że moja chwała już we mnie mieszka, lecz w ukryciu (D. Ange).

Ojcowie Kościoła podkreślają, że wniebowzięcie Maryi i uwielbienie Jej ciała wynika nie tylko z nadprzyrodzonego macierzyństwa (jest Matką Boga), ale również ze świętości Jej dziewiczej natury. Ciało święte, czyste, niezniszczalne nie mogło ulec procesowi rozkładu: Ta, która porodziwszy Syna, zachowała swoje dziewictwo nienaruszone, musiała także zachować swoje ciało po śmierci bez najmniejszego śladu rozkładu. Ta, która nosiła w swoim łonie Stwórcę wszechrzeczy, musi żyć z Nim na zawsze w tabernakulum wieczystym (św. Jan Damasceński).

Duchowe i fizyczne piękno Maryi w niebie zostało "spotęgowane i dopełnione". W niebie wszyscy wybrańcy nic nie tracą z zalet swego serca i umysłu, przeciwnie: przeobrażenie ich życia ziemskiego w wieczne sprawia, że bogactwa ich serca nieskończenie się pomnażają. Maryja zachowuje w niebie wszystkie zalety, które posiadała tu na ziemi i zawsze ma na uwadze nasze dobro. Jest nadal bez reszty służebnicą, nieustannie pochłoniętą Chrystusem i Jego Ciałem Mistycznym, którym jest Kościół. Im jest bliżej Boga, tym jest bliżej nas (B. Martelet).

Ciało Maryi zostało wskrzeszone, uniesione do nieba i uwielbione, podobnie jak ciało Jezusa. Dlatego może Ona również powtórzyć za Synem: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam (łk 24, 39). Maryja uczy nas odkrywać i cenić nie tylko wartość i piękno ducha, ale również ciała. Nasze ciała, podobnie jak ciało Maryi, są przeznaczone do chwały.

Współczesne tendencje w świecie dążą nieświadomie do separacji, oddzielania duszy od ciała. W konsekwencji ciało traktowane bywa jako "gadżet", środek, dodatek do własnego "ja". Służy wówczas jako dystrybutor cielesnych rozkoszy, albo proste narzędzie pracy, które w każdej chwili da się wykorzystać (D. Ange). W utylitarno-zmysłowym podejściu do ciała, zapomina się, że stanowi ono integralną część osoby i należy je akceptować, szanować, kochać, troszczyć się o nie. Ciało zostało stworzone przez Boga jako piękne; jest miejscem "zamieszkania" Ducha Świętego i poprzez nie mamy oddawać cześć Stwórcy: Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 9, 19 n.).

Ostatecznie nasze ciała przeznaczone są do "wiecznej młodości". Iluzją jest próba osiągnięcia jej na ziemi. Dąży do tego współczesna reklama, medycyna, kosmetyki czy technika. We wszelkich odmianach i możliwościach promuje się młodość. Osoby starsze ukazywane są najwyżej przy okazji... reklamy leków gwarantujących długie życie! Wielu młodych, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na najnowsze trendy w zakresie urody i mody, ulega depresji i wpada w kompleksy. Tymczasem młodość w wymiarze ziemskim jest ograniczona i przemijalna. Dopiero w niebie, w Bogu, który jest niezmienny i "wiecznie młody" osiągniemy odblask piękna i dojrzałości wiecznej Bożej młodości. Pisze Daniel Ange: Niezależnie od tego, jaki osiągnąłeś wiek, twoje dzieciństwo, twój okres dojrzewania, twoja młodość nie pozostały "za tobą", lecz wciąż jeszcze są "przed tobą". Zmierzasz w kierunku swoich wiecznych 17-18 lat.

Wniebowzięcie Maryi jest przypomnieniem, że nasza ojczyzna jest w niebie (Flp 3, 20). Niebo otwiera się jednak nad nami już na ziemi, gdy jesteśmy z Jezusem, gdy trwamy na modlitwie, uczestniczymy w życiu sakramentalnym, a szczególnie w Eucharystii. Przypomina nam o tym dość trywialne stwierdzenie: Eucharystia jest przedsmakiem nieba. Oczywiście, są chwile, gdy modlitwa, Eucharystia staje się nużąca, męcząca. Ale od czasu do czasu zapewne doświadczamy też atmosfery bliskości Jezusa, wspólnoty, miłości, otwarcia nieba. Czujemy wtedy, że wszystko inne jest względne, drugorzędne. Nie jest to forma ucieczki od codzienności w kwietyzm, ale świadomość, że nużąca codzienność i powtarzające się problemy przeżywane z Jezusem i Maryją nie przygniatają nas ani nie obciążają. Czujemy wtedy wolność i duchową radość oraz pragnienie dzielenia się nimi. Doświadczenie nieba posyła nas tam, gdzie jest piekło, gdzie panują pustka i bezsens.


Stanisław Biel SJ

środa, 12 sierpnia 2015


16 SIERPNIA 2015 XX niedziela zwykła

Jezus powiedział: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.” Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.”
[J 6,51-58]

OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa, jak zdecydowanie i mocno kontynuuje nauczanie trudnych prawd eucharystycznych, budzących opory pośród Jego słuchaczy.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy, abyśmy potrafili otworzyć się na nauczanie Jezusa i przyjąć jak najpełniej dar Eucharystii, karmiąc się Jego Ciałem i Krwią.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1.      Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?  

Szemrzącym Żydom powtarza Jezus tę trudną prawdę, że jest On chlebem żywym, który zstąpił z nieba. I dodaje, że jeśli ktoś spożywa ten chleb, którym jest Jego Ciało, będzie żył na wieki. To wywołuje dalszą sprzeczkę między Żydami mówiącymi z powątpiewaniem: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?”  I tak naprawdę, to trudno im się dziwić, słysząc takie słowa. Ten problem istniał zresztą i później, a nawet trwa do dnia dzisiejszego i wymaga od nas więcej wiary niż szukania, jak można to „naukowo udowodnić”. Nasze zmysły zewnętrzne widzą i czują chleb i wino; potrzeba wrażliwych zmysłów wewnętrznych, żyjących wiarą, by poczuły, że to Krew i Ciało naszego Pana.

Jakie jest nasze nastawienie do Eucharystii? Czy nasze „zmysły serca” potwierdzają nam te głęboką prawdę eucharystyczną?

2.      Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie    

 Mimo takich mocnych oporów u słuchaczy Jezus kontynuuje swoje trudne nauczanie i zwracając się do nich wprost ostrzega ich: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”. I dodaje, że ten kto spożywa Jego Ciało i pije Jego Krew, ma życie wieczne, a On go wskrzesi w dniu ostatecznym, by mógł żyć pełnią życia w wieczności. I dziś te słowa są bardzo aktualne. Jezus nie stwierdza, że uczestnictwo we mszy świętej daje życie, lecz że spożywanie Jego Ciała jest tą życiodajną drogą. Obecność na Eucharystii bez spożywania jej nie daje pełnego życia, choć ma też swoją wartość karmienia się Słowem Bożym jako innym źródłem życiodajnym.

Jaki jest nasz udział w Eucharystii, jak częsty i jak głęboki? Czy zawsze jest to karmienie się Ciałem Jezusa? Czy mamy poczucie wpływu tego pokarmu na nasze życie codzienne?

3.      Ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie   

Nauczanie Jezusa dotyka teraz istoty Eucharystii i tego, co najtrudniej pojąć: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”. To nie jakiś symboliczny pokarm i napój, lecz najprawdziwszy, i jest to najprawdziwsze Jego Ciało i Jego Krew. Karmienie się nimi gwarantuje trwanie w Jezusie i równoczesne trwanie Jezusa w tej osobie. Jak Jezus żyje przez Ojca, tak i ten, kto Go spożywa, będzie żył przez Niego i będzie żył na wieki.

Czy odczuwamy, że komunia święta to przyjmowanie prawdziwego pokarmu, a nie tylko jakiś symbol? Czy odczuwamy przez nią trwanie w Jezusie i Jego przebywanie w nas?

ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy Jezusa, byśmy byli ludźmi mocnej wiary, przeżywającymi dogłębnie prawdę o Jego prawdziwej obecności w Eucharystycznym Chlebie i Winie. Zapragnijmy jak najczęstszego uczestnictwa w Eucharystii, by móc się karmić Ciałem Jezusa i tak nabierać coraz więcej życia i być mieszkaniem dla Niego. Powierzmy Mu wszelkie wątpliwości, jakie rodzą się w nas wobec Eucharystii i Jego prawdziwej w niej obecności.

opracował O. Tadeusz Hajduk SJ

czwartek, 6 sierpnia 2015

9 SIERPNIA 2015 XIX niedziela zwykła
(J 6,41-51)
Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest mo
je ciało za życie świata. 
 
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa, który bardzo spokojnie, ale równocześnie zdecydowanie i mocno naucza trudnych prawd wywołujących szemranie i powątpiewanie pośród Jego słuchaczy.

 PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy, abyśmy jak Jezus nie bali się szemrania, kiedy mamy do przekazania trudną prawdę, i prośmy, byśmy byli sami otwarci na słuchanie Jezusa zawsze, nawet wtedy, kiedy to, co przekazuje, jest trudne do pojęcia lub do przyjęcia.
 PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1.      Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy?     
 Kiedy Jezus wyznał wobec zebranych Żydów, że jest On chlebem, który z nieba zstąpił, wywołało to wśród słuchających Go ludzi szemranie przeciwko Niemu. Nie są oni w stanie się zgodzić na Jego zstąpienie z nieba, bo znają Go jako Jezusa z Nazaretu, syna Józefa, którego zarówno ojca, jak i matkę dobrze znają. Nie potrafią przełamać swoich schematów myślowych i nie mogą się zgodzić na to, co Jezus im przekazuje o sobie. Budzi to w nich nie tylko powątpiewanie, ale wręcz szemranie. To, że cieśla przekwalifikował się na wędrownego nauczyciela, mogą jeszcze zaakceptować, ale to, że uważa się On za wysłannika nieba, jest dla nich nie do przyjęcia.
 Czy nasza wiara w przyjście na świat Boga jako człowieka jest głęboko ugruntowana? Czy Jego obecność w Eucharystii, która jest chlebem na życie wieczne, jest dla nas oczywista? Co w nauczaniu Kościoła budzi nasze szemranie, nie jest łatwe do przyjęcia?




2.      Oni wszyscy będą uczniami Boga    
odpowiedzi na ich powątpiewania Jezus zachęca ich, by przestali szemrać między sobą. A potem – wydawało by się na przekór – odważnie kontynuuje swoje nauczanie stwierdzając, że nikt nie może przyjść do Niego, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Go posłał na świat. I ma na myśli oczywiście nie Józefa, tylko Ojca Niebieskiego. I wyznaje, że owocem tej szczególnej więzi z Ojcem będzie to, że to On wskrzesi w dniu ostatecznym tych ludzi, których Ojciec pociągnie do Niego. A dla potwierdzenia przypomina, że napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. I są nimi ci, którzy otwarci byli na głos Ojca i na Jego nauczanie. Oni też jako uczniowie Boga przyjdą do Jezusa, by być Jego uczniami.

Czy Ojciec pociągnął nas już do swojego Syna? Czy można o nas powiedzieć, że jesteśmy Jego uczniami, uczniami Ojca i uczniami Jezusa? Jak to się dokonuje, że jesteśmy Jego uczniami otwartymi na Jego nauczanie?

3.      Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata

I dalej przechodzi Jezus do dobitnego zaakcentowania tej właśnie prawdy, która wywołała kontrowersje i szemranie wśród Jego słuchaczy. Uroczyście proklamuje, że jest On chlebem życia, który z nieba zstępuje. Zstępuje po to, by Go spożywano, a kto Go spożywa, nie umrze na wieki. I powtarza to dwukrotnie, kończąc odważnym stwierdzeniem, że chlebem, który On da, jest Jego ciało dane za życie całego świata. Jak widać Jezus nie zraża się niedowierzaniem i szemraniem i zależy Mu na tym, by Jego słuchacze pojęli i przyjęli tę ważną, choć trudną prawdę.

Jakie jest nasze przygotowywanie się do życia wiecznego? Czy spożywamy chleb życia, czyli Ciało Jezusa obecne w Eucharystii? Czy mamy głęboką świadomość, że istotą Eucharystii jest spożywanie Ciała Jezusa, a nie tylko obecność na niej?

ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy Jezusa, byśmy byli Jego uczniami pociąganymi do Niego coraz mocniejszym pragnieniem poznania Jego nauczania. Polećmy Mu to, co jest dla nas trudne do pojęcia lub przyjęcia w tym nauczaniu prosząc, byśmy zamiast szemrać na to, starali się to głębiej zrozumieć. Polećmy Mu nasz udział w Eucharystii, by była ona miejscem spożywania Jego Ciała, otwierającym nam drogę do pełni życia, już tutaj i w wieczności.
 opracował O. Tadeusz Hajduk SJ 

środa, 29 lipca 2015

2 SIERPNIA 2015 XVIII niedziela zwykła
(J 6,24-35)
A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec. Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. Rzekli do Niego: Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.
 
OBRAZ DO MODLITWY:
Przypomnijmy sobie moment rozdawania Komunii świętej i przywołajmy najpiękniejsze przeżycie związane z przyjęciem Eucharystii.

 PROŚBA O OWOC MODLITWY:

Prośmy, aby zrodziło się w nas pragnienie jak najczęstszego przyjmowania Eucharystii, chleba życia.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

 1. PRAGNIENIE ZNAKU
Jezus pragnie odpowiedzieć na najgłębszy głód człowieka, głód Boga. Człowiek w pierwszym rzędzie poszukuje jego namiastki, zaspokojenia głodów ziemskich. Szuka Jezusa nie dlatego, że jest Bogiem, ale dlatego, że oczekuje profitów dla siebie. Jezus wyrzuca tłumom, egoizm, interesowność, a nawet próbę manipulacji Nim.
Gdy Jezus wzywa lud do uwierzenia w Niego, Żydzi po raz kolejny domagają się znaków. W odpowiedzi na żądanie znaku, Jezus przeciwstawia znak Mojżesza, mannę, którą spożywali Izraelici w czasie wędrówki przez pustynię, prawdziwemu chlebowi z nieba. Jest nim On sam, chleb życia, który karmi w drodze do Ojca i zaspokaja najgłębsze duchowe głody.
Innym razem na żądanie znaku zapowie największy z nich, swoją mękę i zmartwychwstanie (Mt 16, 1-4). Jezus jednak odkrywa serca Żydów. Nazywa ich plemieniem przewrotnym i wiarołomnym. Nie pragną Boga, ale Jego namiastki. Chcą znaków. Nie ufają Bogu i szukają innej pewności, innego zabezpieczenia, które usunie ryzyko w wierze. Potrafią odczytywać znaki przyrody, a nie widzą znaków duchowych, nadprzyrodzonych.
Czy dostrzegam działanie Boga w moim życiu? Czy szukam innych znaków, które zastąpią ryzyko i trud wiary? Czy moja wiara nie ma charakteru magicznego? Czy nad modlitwę, Eucharystię, Pismo święte nie przedkładam znaków, cudów, objawień, proroctw, przepowiedni…? Jakie są motywy mojej wiary?

2. POKARM NA DROGĘ
Prawdziwym znakiem i pokarmem na drogę dla człowieka jest Eucharystia, chleb z nieba. W czasie każdej Eucharystii Jezus na nowo wydaje się z miłości. Wyraża to symbolicznie gest przełamania chleba. Chleb i wino wymagają obumierania. Żeby otrzymać chleb, należy wrzucić ziarno w ziemię i pozwolić, aby obumarło. Żeby otrzymać wino, należy wycisnąć sok z winogron i poddać go procesowi fermentacji. Poprzez obumieranie powstaje życie. Jezus pozwala się przełamać jak chleb i wylać jak wino.
W starożytności panowało przekonanie, że człowiek staje się tym, czym się żywi. Przyjmując ciało Chrystusa stajemy się Nim, przyjmujemy Jego życie, Jego orędzie, Jego miłość, stajemy się razem z Nim przełamywanym chlebem i wylewanym winem, uczestniczymy w Jego bezwarunkowej ucieleśnionej miłości, trwamy w Nim, dzielimy Jego życie. Chleb prawdziwy zaspokaja wszelkie głody, daje siłę do pokonywania zmęczenia, zmusza do przekraczania własnych ograniczeń i poszukiwania autentyzmu i życia w prawdzie.
Eucharystia jest pokarmem w drodze. Z drugiej strony wymaga czystego serca i otwarcia. Trafnie oddaje to sam obrzęd przyjęcia komunii świętej. Nie możemy przyjąć Eucharystii, nie otwierając ust. Ale w rzeczywistości nic to nie pomoże, jeżeli Chrystus nie zechce sam zamieszkać w naszym wnętrzu. Nasze usta powinny być czyste i opróżnione z wszystkiego, co grzeszne i światowe, aby mogły przyjąć chleb życia.
Co jest moim pokarmem? Jak rozumiem Eucharystię? Jakie jest moje najgłębsze przeżycie towarzyszące przyjmowaniu komunii świętej? Czy chcę być chlebem, który zostanie przełamany? Czy jestem jak dobre wino, które się rozlewa i promieniuje na innych smakiem miłości, dobroci, życzliwości, miłosierdzia?

 ROZMOWA KOŃCOWA:

Módlmy się modlitwą Duszo Chrystusowa
Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie,
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie.
Od złego ducha broń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen. 

 
 Stanisław Biel SJ

Konferencja rekolekcyjna - Przystanek Jezus 2015 - bp Grzegorz Ryś


 

 

środa, 22 lipca 2015

26 LIPCA 2015 XVII niedziela zwykła
(J 6,1-15) Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
 PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy o potrzebę Eucharystii w naszym codziennym życiu. Módlmy się, byśmy sami byli „Eucharystią” dla innych.
 PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY: 1. KOGO SZUKAM?
Jednym z kluczowych słów w pismach św. Jana jest czasownik szukać. Bóg Ojciec szuka czcicieli w duchu i prawdzie, a Jezus chwały Ojca. Uczniowie szukają Jezusa, aby z Nim być, a Żydzi, aby Go zabić. Tłum ludzi z dzisiejszej Ewangelii szuka Jezusa ze względów praktycznych, egoistycznych, utylitarnych; oczekuje mocy cudotwórczych, uzdrowień. Fundamentalne pytanie: kogo szukasz (J 20, 15) dotyczy autentyczności drogi z Jezusem i musi postawić je sobie każdy chrześcijanin.
Kogo (czego) ja szukam? I dlaczego szukam Jezusa? Jakie nadzieje z Nim wiążę? Czego od Niego oczekuję?
2. DWA GŁODY  
Nad Jeziorem Galilejskim Jezus naucza tłum. Jednak nie ogranicza się do duchowego aspektu. Troszczy się również o zaspokojenie potrzeb materialnych, o chleb. Jezus che również włączyć w tę troskę uczniów. Dlatego stawia pytanie o chleb Filipowi. Dotąd uczniowie są z Jezusem, głoszą z Nim słowo. Ale On chce, by zaangażowali się głębiej, by wykazali troskę o całego człowieka, również w aspekcie społecznym.
Dramatem współczesnego świata są dwa głody: materialny i duchowy. Pierwszy z nich koncentruje całą energię na darach materialnych (lub brakach) i niestety, często zamyka na przestrzeń duchową i  nieustannie pogłębia dystans wobec Boga. Drugi, bardziej dyskretny i cichy, przypomina, że nasze życie bez duchowego pokarmu karleje. Nasz paradoks polega (wówczas) na tym, że umieramy z głodu, ponieważ mamy pełny żołądek (A. Pronzato).
W jaki sposób angażuję się na płaszczyźnie społecznej? Jaki głód wypełnia przestrzeń mojego życia?  

3. PIĄTY CHLEB
Ewangeliści podkreślają cztery gesty Jezusa w czasie rozmnożenia chleba i ustanowienia Eucharystii, które H. Noumen interpretuje symbolicznie. Jezus wziął chleb: jesteśmy wzięci, akceptowani, umiłowani przez Niego. Pobłogosławił: Bóg nas błogosławi, widzi w nas dobro, miłość. Połamał: wszyscy jesteśmy ludźmi złamanymi; przyjmujemy Ciało Chrystusa, by On uzdrowił to, co w naszym życiu jest zranione, chore. Pierwsi chrześcijanie nazywali Eucharystię łamaniem chleba. Jezus pierwszy pozwolił złamać się w czasie swojej męki i śmierci, aby nas uzdrowić poprzez swoje rany (por. Iz 53, 5). W każdej Eucharystii pochyla się, by nas uzdrawiać i scalać. Dawał swoim uczniom: winniśmy przyjmować Chleb życia, by być dla innych jak dobry chleb. Nie przyjmujemy Pokarmu tylko dla siebie. Przyjmujemy Go również dla innych.  
Fragment skały, na której „Pan położył chleb”, wzmiankowany przez Egerię, znajduje się w centrum prezbiterium wspomnianej na początku bazyliki pod niewielkim ołtarzem. Przed skałą widnieje najbardziej znana mozaika, przedstawiająca motyw kosza z chlebami i rybami z V-VI wieku. Jednak w przeciwieństwie do relacji Ewangelistów, artysta umieścił w koszu nie pięć, ale cztery chleby. Według tradycji „Piątym chlebem” jest Hostia, która na całym świecie, każdego dnia i w każdej minucie staje się na ołtarzu Ciałem Chrystusa i karmi ludzkość od dwóch tysięcy lat.
Jakie miejsce ma Eucharystia w moim życiu? Czy jestem „piątym chlebem” dla innych?
4. WOBEC MANIPULACJI
Po nakarmieniu tłumów i zebraniu resztek chleba i ryb, Jezus oddala się na górę. Jak wynika z całego kontekstu, uczniowie sądzili, że można by wykorzystać „efekt cudu” i zbliżyć ludzi do Jego osoby i nauki. Zachowanie Jezusa odsłania Jego łagodne i pokorne serce. Jezus przygotowywał ludzi do przyjęcia Dobrej Nowiny, budził też wielkie nadzieje. Nie chciał jednak, by Jego przepowiadanie i czyny wiązać z ziemskimi, politycznymi oczekiwaniami. A tak właśnie pragnęli uczynić Żydzi. Po rozmnożeniu chleba chcieli Go obwołać królem. Swoim pokornym wycofaniem się Jezus daje dowód nie mniejszej miłości, niż cudem rozmnożenia chleba. Objawia miłość głęboką, całkowicie bezinteresowną. Nie wykorzystuje własnego sukcesu. Ma odwagę rozczarować ludzi, gdy widzi, że służy to ich dobru. Dla Jezusa ważniejszy jest zawsze człowiek niż jakiekolwiek osobiste korzyści.
Czy nie podchodzę do mojego życia w kategoriach skrótów, sukcesu, popularności? Co czuję wobec osób, które próbują mną manipulować? Czy ja nie manipuluję innymi ludźmi? Czy nie zniewalam ich sobą? Czy potrafię się wycofać, zostawiając im przestrzeń wolności? Czy nie sądzę, że Bóg powinien zaspokajać moje potrzeby materialne i osobiste ambicje?
 ROZMOWA KOŃCOWA: Módlmy się modlitwą Pańską, prosząc szczególnie o chleb codzienny, materialny i duchowy.
  Stanisław Biel SJ

środa, 8 lipca 2015

12 LIPCA 2015 XV niedziela zwykła


„Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!» I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!» Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” (Mk 6, 7-13) . 




OBRAZ DO MODLITWY:
Wyobraźmy sobie uczniów przemierzających drogi Palestyny i nauczających.

PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy, by nasze słowa potwierdzał styl osobistego życia.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1. PROSTOTA ŻYCIA
Jezus wysyłając uczniów na misje, wyposaża ich w moc uzdrawiania i pokonywania demonów, zła. Posłannictwo czynu, służby uwierzytelnia słowa uczniów. Ponadto wskazuje na styl, jaki ma ich cechować. Jest nim pokój, prostota, ubóstwo, pokora, wewnętrzna wolność. Uczniowie winni swoim słowem i życiem głosić ducha Ewangelii, czyli przebaczenia, miłosierdzia, pojednania, pokoju, współczucia Boga dla człowieka, zwycięstwa dobra nad złem.
Prostota życia kontestuje współczesny, często bez-bożny świat, pozwala bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach i środkach. Pozwala poświęcać czas i energie innym, dobru wspólnemu. Daje też wewnętrzną wolność i pokój, którego brakuje w nadmiernym zabieganiu i troskach. Zbyt wygodny styl życia prowadzi do obojętności społecznej. Nie pozwala zrozumieć ludzi ubogich ani solidaryzować się z nimi. Zamiast troski o Królestwo Boże dominuje troska i lęki o siebie i własne „wygodne gniazdko”.
Czy mój styl życia cechuje prostota i autentyzm? Jaką Ewangelię głoszę swoim życiem? Czy moim życiem nie zawładnęły leki o siebie i bliźnich?

2. U BOKU JEZUSA
Głoszenie Ewangelii i wiarygodny styl życia jest możliwy, gdy na co dzień żyjemy z Jezusem, „u Jego boku”. Bardzo ładnie mówił o tym papież Benedykt XVI: Być u Jego boku i być posłańcem w drodze do ludzi - tego się nie da rozdzielić. Tylko ten, kto jest przy Nim, poznaje Go i może Go w sposób właściwy głosić. Ten, kto jest z Nim, nie zachowuje tego dla siebie, lecz musi przekazywać dalej to, co znalazł. […] Zechciejmy polubić bycie przy Panu. Wtedy możemy wszystko Jemu powiedzieć, z Nim omówić swoje pytania, swoje troski i swoje obawy. Możemy także wyrazić swoje nadzieje, swoją wdzięczność, rozczarowania, prośby i nadzieje. Wtedy ciągle możemy Mu powtarzać: Panie, ześlij robotników na Twoje żniwo! Panie, pomóż mi być dobrym robotnikiem Twojej winnicy!



Jak często w ciągu dnia przebywam „u boku Jezusa”? Czy omawiam z Jezusem moje codzienne troski i problemy? Co dla mnie osobiście oznacza „być posłańcem Jezusa”?




ROZMOWA KOŃCOWA:
Módlmy się, byśmy w codzienności mieli czas dla Jezusa. Prośmy, byśmy umieli dzielić się z Nim naszym życiem.

Stanisław Biel SJ