środa, 29 czerwca 2016

    14 Niedziela zwykła – (Łk 10,1-12.17-20) – 03.07.2016



Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. 
 
OBRAZ DO MODLITWY:
 Wyobraźmy sobie Jezusa, który przemierza Palestynę, nauczając.

PROŚBA O OWOC MODLITWY:
 Prośmy o otwartość na Ewangelię Jezusa i wrażliwość na potrzeby Kościoła i świata.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

 1. PROSIĆ PANA ŻNIWA
Zanim Jezus wyrusza, by głosić Ewangelię, wysyła przed sobą siedemdziesięciu dwóch uczniów. I zachęca ich do modlitwy: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Te słowa uświadamiają nam, że nie od nas zależy żniwo, nie my jesteśmy panami żniwa. Jesteśmy tylko narzędziami, posłanymi przez Jezusa. Uczeń jest posłany, a więc reprezentuje Jezusa, przygotowuje, jak podkreślają Ewangelie, pobyt Jezusowi. Nie musimy się bać, lękać, bo owoce i tak zależą od Pana żniwa. My mamy spokojnie głosić Jezusa – słowem i życiem i modlić się o owoce naszej pracy.
Czasem cechuje nas pragnienie nawracania wszystkich albo lęk o brak powołań.  Podświadomie drzemie w nas pokusa sukcesu. Tymczasem to nie jest nasze zadanie. Każdy ma swoją drogę, swój czas. Pan Jezus zbawił nas wszystkich, a nawrócenie indywidualne jest darem Boga. Trzeba trochę pokory i zgody na to, że Pan Bóg będzie działał przez nas i On ma najlepsze metody. Potrzeba także modlitwy o nowych robotników do pracy w Winnicy Pana.
Czy mam świadomość, że nie ja jestem Zbawicielem, tylko Jezus? Czy nie chcę nawracać wszystkich wkoło, zamiast rozpocząć od siebie? Czy modlę się o nowe powołania kapłańskie i zakonne?
2. STYL UCZNIA
 Jezus wskazuje również na styl, jaki ma cechować ucznia Jezusa. Jest nim pokój, prostota, ubóstwo, wewnętrzna wolność.  Uczniowie mają być wysłannikami pokoju. Mają swoim słowem i życiem głosić ducha przebaczenia, miłosierdzia, pojednania, pokoju, współczucia Boga dla człowieka.
My często żyjemy w środowiskach nieprzychylnych Jezusowi, Kościołowi, w środowiskach ludzi sfrustrowanych, pełnych goryczy, nieżyczliwych, a nawet agresywnych. Najlepszą bronią jest wtedy podejście ewangeliczne – życzliwość, łagodność, współczucie. Bo człowiek zły staje się dobrym nie przez pouczanie, czy nacisk, ale przez czyny miłości, a więc akceptację, współczucie, miłosierdzie. 
Drugą bronią ucznia jest jego styl życia. Nie noście z sobą trzosa, ani torby, ani sandałów. Proste i ubogie życie jest najbardziej autentycznym świadectwem. Uczeń Jezusa ma kontestować współczesny, odległy od ewangelicznego, model życia. Ma swoim życiem pokazywać, że prostota życia, a nie bogactwo, daje autentyczną radość.
Prostota życia pozwala bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach i środkach. Pozwala poświęcać czas i energie innym, dobru wspólnemu. Daje też wewnętrzną wolność i pokój, którego brakuje w nadmiernym zabieganiu i troskach. Zbyt wygodny styl życia prowadzi z kolei do obojętności i znieczulicy społecznej. Nie pozwala zrozumieć ludzi ubogich ani solidaryzować się z nimi. Zamiast troszczyć się o Królestwo Boże, troszczymy się o siebie i własne wygodne gniazdko.
Jaka jest moja Ewangelia, którą głoszę swoim życiem? Co wnoszę w życie ludzi sfrustrowanych? Czy mój styl życia cechuje prostota i autentyzm? Czy moje serce nie staje się coraz bardziej ociężałe i niewrażliwe na sprawy Boga i troskę o Jego Królestwo? Czy umiem znosić cierpliwie jakieś braki materialne czy niedogodności związane z życiem codziennym? W jaki sposób angażuję się w troskę o sprawiedliwość na moim odcinku życia?

3. RADOŚĆ UCZNIA
 Gdy uczniowie wrócili z pracy misyjnej, dzielą się z Jezusem swoją radością. Cieszą, się, że mają władzę nad złem, nad demonami. Wydawałoby się, że to słuszny powód do radości. A Jezus mówi – nie z tego się cieszcie, ale z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie.
My na co dzień możemy również cieszyć się z wielu rzeczy nawet pobożnych, z nawrócenia bliskich, postępu w życiu duchowym, z udanej medytacji, owocnych rekolekcji, lepszego poznania siebie… Jezus jednak mówi, że nie to jest najważniejsze, ale to, że nasze imiona są zapisane w niebie, a więc to, co ma wartość wieczną, nieprzemijającą, trwałą…
Zauważmy z czego cieszy się Jezus. W tej właśnie chwili Jezus cieszy się, że Bóg objawia prawdy wieczne prostym, pokornym, cieszy się, że każdy może poznać Boga Ojca, nawet ludzie niewykształceni, nieskomplikowani, dalecy od czytania i zrozumienia Pisma Świętego i Kościoła (Łk 10, 21). A później powie uczniom na osobności, że są szczęśliwi, a więc mają powód do radości, dlatego, że Go widzą. Są blisko Jezusa, a dzięki Niemu są blisko Ojca. Poznając Jezusa, poznają Ojca. Kontemplując oblicze Jezusa, doświadczają tajemnicy miłości Boga (por. Łk 10, 23n).
Co jest źródłem mojej codziennej radości? Z czego ja się cieszę na co dzień? I czy moja radość jest bliska radości Jezusa i radości Boga Ojca?

ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy, byśmy trwali w codzienności u boku Jezusa i módlmy się, byśmy byli dobrymi robotnikami w Winnicy Pana. Módlmy się również o radość prawdziwą.
  Opracował: Stanisław Biel SJ


poniedziałek, 30 maja 2016

5 CZERWCA 2016  Niedziela
X niedziela zwykła

 (Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.


OBRAZ DO MODLITWY:

Wyobraźmy sobie kondukt pogrzebowy i Jezusa, który dotyka umarłego młodzieńca, wskrzeszając go do życia. Inny obraz: przypomnijmy sobie spowiedź, która wzbudziła w nas największą radość pokój.  

 PROŚBA O OWOC MODLITWY:

Prośmy o zrozumienie głębi grzechu i pragnienie życia w prawdzie.

 PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

 1. PRZYKUCI DO MAR
Ewangelia o wskrzeszeniu przez Jezusa młodego człowieka z Nain w sposób obrazowy ukazuje istotę sakramentu pojednania. Każdy grzech sprawia, że jesteśmy, jak młody człowiek – martwi. Grzech odcina soki życiowe, które łączą nas z Bogiem Ojcem, fałszuje nasze relacje z bliźnimi i wprowadza nieład i niepokój w nasze serca. Życie w grzechu jest dalekie od pełni życia. Przypomina raczej wegetację niż świadomą egzystencję. Mary, które przykuwają do tego, co ziemskie i całun śmierci uniemożliwiają przejrzyste, jasne i pełne widzenie Boga, innych ludzi i siebie.
 Grzech sprawia, że młody człowiek w nas powinien nie może żyć i cieszyć się pełnią życia, ale powoli usycha i umiera. Jest przykuty do mar i okryty całunem śmierci. Co powinno we mnie ożyć, rozkwitnąć? I dlaczego nie może żyć? Dlaczego we mnie umarł młody człowiek? Co stanowi moje mary i całun śmierci?

 2. MŁODZIEŃCZE, TOBIE MÓWIĘ WSTAŃ!
Jezus, który spotyka kondukt żałobny lituje się nad matką młodego człowieka, dotyka mar i mówi: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Grzech sprawia, że jesteśmy przykuci do jednego punktu widzenia, naszych ambicji, planów, własnego zdania, itd. Patrzymy wówczas na rzeczywistość przez pryzmat naszych zniewoleń i pożądań. W sakramencie pojednania Jezus dotyka naszych mar i każe nam powstać do życia. Daje energię, siłę, by powstać i patrzeć szerzej, by otrząsnąć się z iluzji i zniewoleń, które nie pozwalają widzieć rzeczywistości w całej prawdzie.
Na słowa Jezusa, zmarły usiadł i zaczął mówić. Usiąść oznacza wejść w inny wymiar rzeczywistości. Gdy się leży sparaliżowanym, przykutym do mar, nawet, gdy się żyje, widzi się niewiele. Czasem jedynie sufit. Powstać oznacza widzieć inną rzeczywistość, inne kierunki; wejść w dialog z rzeczywistością, z Bogiem, z bliskimi, ze wspólnotą. Oznacza zrzucenie ograniczeń i blokad, którymi się otaczamy, a które nas coraz bardziej zamykają w sobie i w efekcie niszczą.
Jakich planów, ambicji, wizji trzymam się kurczowo? Z jakich iluzji powinienem dziś zrezygnować? Co mnie najbardziej zniewala? Czy wierzę, że Jezus ma moc uzdrowić mnie z wszelkich ograniczeń?

3. POJEDNANIE Z OJCEM I KOŚCIOŁEM
Kiedy młodzieniec zaczął mówić, Jezus oddał go swojej matce. Młodzieniec był jedynym synem swej matki. Jego śmierć zrodziła w niej nieopisany smutek, cierpienie i ból. Każdy z nas jest jedynym synem swego Ojca w niebie. Nad każdym z nas Bóg wypowiedział i wciąż wypowiada słowa: Tyś jest mój syn umiłowany. Dlatego każde odejście, każdy grzech rodzi ból i smutek Boga. A każdy powrót jest nieopisaną radością. W sakramencie pojednania Jezus przywraca nas na nowo swojemu Ojcu, jedna nas z Ojcem, łączy ze źródłem życia.
Opis wskrzeszenia młodzieńca kończy się radością, jaka rodzi się w uczestnikach pogrzebu. Uwielbiają Boga i głoszą Jego wielkość po całej Judei i okolicy. Taka sama radość powstaje w niebie na widok powracającego grzesznika (por. Łk 15,10). Taka sama radość powinna towarzyszyć wspólnocie Kościoła. Nie ma grzechów prywatnych. Grzesząc ranimy innych. Inni z kolei ranią nas. Te wzajemne zranienia muszą wpływać na całą wspólnotę. Dlatego każde pojednanie z Bogiem Ojcem – poprzez Jezusa – jest również pojednaniem z Kościołem i wielkim świętem. 
Jakie grzechy wnoszę do wspólnoty Kościoła? Czy potrafię i chcę wierzyć, że Bóg cieszy się z mojego powrotu i już dawno zapomniał, wymazał i przemienił to, co ja ciągle jeszcze sobie wyrzucam? Czy mam świadomość społecznego wymiaru i konsekwencji grzechów? Jakie uczucia rodzą we mnie odejścia i powroty innych do Boga i Kościoła?

ROZMOWA KOŃCOWA:
Rozmawiajmy z Jezusem Lekarzem i Uzdrowicielem. Prośmy, aby z miłością dotknął naszych mar i ożywił to wszystko, co w nas uschło, umarło, albo wegetuje i stopniowo obumiera.
  
Stanisław Biel SJ

środa, 18 maja 2016

    22 MAJA 2016 Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

(J 16,12-15)
Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.


    Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.


b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu . Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.


Prosić o to czego chcę i pragnę Tutaj prosić o dar zawierzenia Bogu


 Punct
1. Teraz znieść nie możecie
Jezus mówi swoim uczniom, że jeszcze wiele ma im do powiedzenia. Oznajmia równocześnie, że w tym momencie uczniowie nie są w stanie przyjąć więcej. Można zatem zadać pytanie: jakie są te rzeczy, których uczniowie nie są w stanie znieść? Aby na nie odpowiedzieć, trzeba zastanowić się nad tym, w jakim momencie swojego ziemskiego życia Chrystus wypowiada te słowa. Otóż, czyni to na niedługo przed swoją męczeńską śmiercią i zmartwychwstaniem. Zatem najważniejsze wydarzenia w historii ludzkości mają się jeszcze dokonać. I to ich przeżycie ma doprowadzić uczniów do zrozumienia tajemnicy rzeczywistości. Czy próbuje zawierzyć Chrystusowi w Jego prowadzeniu? Czy ufam w jego słowa? Czy nie buntuje się bez potrzeby?

Punct 2. Przyjdzie On, Duch Prawdy
W historii ludzkości Duch Święty jest osobą boską, która najpóźniej w pełni się objawia. Najpierw objawia się Bóg Ojciec. Za pośrednictwem proroków prowadzi On Lud Wybrany, dając mu Tablice Dekalogu. Jako drugi objawia się Syn Boży, który poprzez wierność Ojcu, aż do śmierci krzyżowej, uczy ludzi miłości. I to On wreszcie zapowiada przyjście Ducha Świętego. Ma on wraz z wyznawcami Chrystusa budować wspólnotę Kościoła. Ma wreszcie doprowadzić tę wspólnotę do całej prawdy. Jest Duchem Prawdy. Pod Jego wpływem powstają we wspólnocie chrześcijan pierwsze pisma natchnione. Pod Jego wpływem gromadzą się pierwsi wyznawcy Chrystusa. Kim dla mnie jest Duch Święty? Czy modle się do Niego?

Punct 3. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje
Od Świętego Augustyna nauka Kościoła została wzbogacona o bardzo sposób dociekania tego, czym jest Trójca Święta. Otóż, Święty ten miał wizję chłopca, który wykopawszy dołek na plaży, usiłował przelać morze do owego dołka. Zapytany o to, co robi, odpowiedział metaforycznie, że prędzej przeleje morze do tego dołka niż jego współrozmówca zgłębi tajemnicę Trójcy.
N apewno można, a nawet należy rozważać tajemnicę Trójcy Świętej, ale nie liczmy na to, że poznamy ją do końca. Pewne rzeczy możemy stwierdzić. Np. to iż wszystko, co ma Ojciec jest Chrystusa, tzn. między osobami Trójcy Świętej występuje jedność, którą można by nazwać doskonałą. Zapytajmy siebie, co dla nas oznacza wyrażenie Trójca Święta i jak to się przekłada na nasze życie? Zapytajmy się wreszcie, czy dążymy w naszym życiu do jedności?

Rozmowa końcowa. Porozmawiaj z Jezusem jak z przyjacielem, o tym co przyniosła ta medytacja.
Modlitwa na zakończenie:
Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie,
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie.
Od złego ducha broń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen.                                                                       Michał Karnawalski SJ

środa, 11 maja 2016


    15 MAJA 2016 Niedziela Zesłania Ducha Świętego
    Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.  A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20, 19-23).

 OBRAZ DO MODLITWY: Przedstawmy sobie zalęknionych uczniów zgromadzonych w Wieczerniku i Jezusa, który staje pośród nich i wlewa w ich serca nadzieję, pokój i radość.
PROŚBA O OWOC MODLITWY: Prośmy o pokój Jezusa. Módlmy się o miłość, która leczy wszystkie blizny i zranienia. Prośmy o dary Ducha Świętego.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY: 1. ZAMKNIĘTE DRZWI SERCA
Spotkanie Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami większość egzegetów umieszcza w Wieczerniku. Wieczernik to obszerna, przestronna sala, która znajdowała się zwykle na piętrze w górnej części domu. Służyła za miejsce przyjęć, zebrań, nauki i modlitwy.
Zobaczmy najpierw sytuację egzystencjalną uczniów przed spotkaniem z Jezusem. Uczniowie zebrani w Wieczerniku po śmierci Jezusa przeżywali niepokój. Trudno jednak oddać ludzkim językiem, co oznaczał ich niepokój. Był to niepokój graniczący z rozpaczą. Uczniowie stracili wszystko. Niepokój uczniów wypływał też z obawy przed Żydami: drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Zamknięcie się, obawa przed Żydami to lęk przed najbliższą przyszłością. Ale uczniowie obawiają się nie tylko prześladowania ze strony Żydów, a więc najbliższej przyszłości. Uczniowie obawiają się przyszłości w ogóle. Przyszłość dla uczniów nie istnieje. Dopóki Jezus był z uczniami, mówił im, co mają czynić, działać, jak mają żyć. Wiedzieli, że mają iść na cały świat, by głosić Ewangelię. I nagle w Wielki Piątek to wszystko zostało ucięte, jak wstęga. Została pustka. Jak dalej żyć? Dla kogo żyć? Co robić?         Największy lęk, największą obawę przeżywa człowiek, który stracił perspektywę na przyszłość; stracił nadzieję.
Czy lęki o przyszłość nie zdominowały całej przestrzeni mojego życia? Kto jest tym Żydem, którego najbardziej się obawiam i przed którym zamykam drzwi mojego serca?
2. POKÓJ WAM! W dramat uczniów wchodzi Jezus mimo zamkniętych drzwi. Zamknięte drzwi ani strach uczniów ani inne formy samoobrony nie mogą Go powstrzymać. Również żadna zamknięta, oddzielona od innych wspólnota nie może przeszkodzić Zmartwychwstałemu, by wkroczył w jej środek i przemienił ją od wewnątrz. Chrystus jest w stanie pokonać w człowieku i we wspólnocie każdą barierę. Może wejść mimo zamkniętych drzwi serca i umysłu do każdego człowieka i usunąć wszystkie bariery i przeszkody.
Pierwszym darem Jezusa dla uczniów jest pokój. Św. Jan w tej krótkiej scenie aż dwa razy przytacza pozdrowienie Jezusa: Pokój wam! Jezus nie tyle życzy pokoju, co daje. Jednak pokój Jezusa stoi w opozycji do pokoju, jaki lansuje świat: pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję (J 14, 27). Źródłem trwałego pokoju uczniów jest obecność Jezusa Zmartwychwstałego w ich sercach.  O. Pinckaers OP wyróżnia dwa rodzaje pokoju. Pierwszy – to pokój powierzchowny. Polega on na braku wojny, walki, konfliktów, większych ognisk zapalnych. Taki pokój idzie często w parze ze strachem przed walką, z ustępstwami, kompromisami, z ucieczką przed zaangażowaniem, a ostatecznie związany jest z tchórzostwem. Jest to pokój za wszelką cenę. W codziennym życiu wyraża się np. niezdolnością stanowczego powiedzenia tak lub nie, w przyjmowaniu postawy obojętnej, ucieczce przed odpowiedzialnością, usprawiedliwianiu wszystkiego argumentem pokoju i zgody. Tak rozumiany pokój (albo raczej spokój) jest pokojem powierzchownym, pokojem, jaki daje świat. Jest to pokój fałszywych proroków, którzy głośno krzyczą, ale nie podejmują żadnych decyzji ani trudu, by go zrealizować.
Drugi rodzaj pokoju (pokój głęboki, wzniosły) to życie w prawdzie, sprawiedliwości, w miłosierdziu. Taki pokój zakłada czyny, a także walkę. Błogosławiony jest nie ten człowiek, który żyje w spokoju, ale ten, który wprowadza pokój, czyni pokój: Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9). Głęboki pokój nie wyklucza problemów i konfliktów. Ale daje siłę, by je podejmować i rozwiązywać. Taki pokój płynie od Boga.
Zauważmy jak często w naszym życiu szukamy pokoju poza Jezusem i szukamy bezskutecznie. I zastanówmy się, jaki pokój towarzyszy naszemu trudowi życia. Prośmy o przekonanie, że tylko Zmartwychwstały Jezus może uspokoić duszę człowieka; tylko On może wnieść w nasze serca prawdziwy pokój. miłość i życzliwość?
3 WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO W Wieczerniku Jezus tchnął na swoich uczniów i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego. Tę scenę można porównać do pierwszego tchnięcia, gdy Bóg w ogrodzie Eden tchnął w Adama Ducha ożywiającego i Adam ożył (Rdz 2, 4-7). W Wieczerniku jesteśmy również świadkami nowego stworzenia. Ludzie, w których wszystko było wypalone, w których brak było życia, zostają ożywieni, bo otrzymują Ducha Ożywiciela. Odtąd nie będą się już obawiać Żydów ani przyszłości. Więcej, będą cieszyć się, iż mogą cierpieć dla Jezusa. Duch Pocieszyciel czyni z uczniów nowych ludzi, ludzi misji, głosicieli Bożej sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju – nowe stworzenie. Pozwala uczniom żyć, działać, kochać – jak Jezus.
Kiedy Jezus wlewa w nas Ducha Świętego, możemy mówić, działać, kochać, jak On. Jezus poprzez swego Ducha daje nam swoją miłość. Perski mistyk Czalad ed-din ar-rumi nazywa oddech, ducha – zapachem miłości Boga. Tchnienie Jezusa w nas jest tworzeniem nowej rzeczywistości. Jest nią miłość, która nas przenika. Ta miłość wyraża się przede wszystkim w przebaczeniu: Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Nie są to słowa odnoszące się jedynie do sakramentu pojednania. Jest to również przebaczenie, którym obdarowujemy się nawzajem. Zdolność przebaczenia człowiekowi, który nas zranił jest, według św. Jana, wyrazem działania Ducha Świętego.
Jeśli nie potrafię przebaczyć drugiemu, to jestem z nim związany. Moje wnętrze wypełnia złość, ból, smutek. Bliźni, któremu nie przebaczyłem, kształtuje wtedy mój nastrój, moje wnętrze i ma nade mną władzę. Grzech i brak przebaczenia izoluje człowieka i rozbija wewnętrznie. Przebaczająca miłość wprowadza pokój, harmonię i włącza we wspólnotę.
Do kogo chciałbym dziś wyciągnąć rękę w geście pojednania? Czyje grzechy jeszcze zatrzymałem brakiem przebaczenia?
ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy Jezusa, by wlał w nasze serca swego Ducha, swoją miłość. Prośmy, by Duch Święty leczył wszystkie nasze rany, by nas ożywiał i umacniał w naszej misji.
Opracował: Stanisław Biel SJ
Zapraszamy na rozważanie Słowa Bożego po adoracji w grupie dzielenia.

sobota, 7 maja 2016

Sanktuarium św. Józefa – Karmel Wadowice
CZUWANIE
W WIGILIĘ ZESŁANIA
DUCHA ŚWIĘTEGO


Trwali jednomyślnie na modlitwie”


14 maja 2016, początek o godz.20.00
Modlitwa i pieśni uwielbienia
konferencja, adoracja Najśw. Sakramentu
22.00 - EUCHARYSTIA

środa, 27 kwietnia 2016

1 MAJA 2016  VI niedziela wielkanocna

 Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie (J 14, 23-29).


 OBRAZ DO MODLITWY:
Przedstawmy sobie uczniów zgromadzonych w Wieczerniku i Jezusa, który z miłością przekazuje im ostatnie pouczenia.
 PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy o dary Ducha Świętego.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
 1. TRWAĆ W NAUCE JEZUSA
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.
Św. Ignacy w Kontemplacji Ad Amorem (Ćwiczenia Duchowne, 230) podkreśla dwie cechy miłości: po pierwsze, miłość polega bardziej na uczynkach niż na słowach.  Miłość nie ogranicza się do przeżyć w sferze uczuciowej (choć sfera ta jest bardzo ważna), ani do sfery deklaratywnej. Miłość to ofiarne, konkretne działanie dla dobra osoby kochanej. Św. Jan pisze: Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! (1 J 3, 18). Po drugie, miłość polega na wzajemnej wymianie dwóch stron, to znaczy, że kochający daje i przekazuje umiłowanemu to, co sam posiada, albo z tego, co posiada, lub co leży w jego możliwości. I wzajemnie – kochany kochającemu. Istotą miłości jest więź, jedność osobowa tych, którzy się kochają, wzajemne udzielanie sobie tego, kim są i co posiadają. W autentycznej miłości niczego się nie ukrywa, jest się całkowicie dla drugiego, nie pragnie się niczego zachować wyłącznie dla siebie.
Znakiem, sprawdzianem miłości do Boga jest trwanie w Jego nauce. To jest pierwszy cel ucznia Jezusa. Nie działanie, praca dla Jezusa, ale trwanie w Nim, życie Ewangelią. Trwanie w Jezusie, w Jego nauce, czerpanie z Niego żywotnych soków prowadzi w konsekwencji do mądrych wyborów i  działania. Jeżeli będziemy trwać w nauce Jezusa, Trójca Święta umiłuje nas, przyjdzie do nas i będzie w nas przebywać.
Czym dla mnie jest miłość? Jakie cechy miłości są dla mnie najważniejsze? A które najtrudniejsze w praktyce? Co jest dla mnie ważniejsze: słuchanie Jezusa czy praca dla Niego?
 2. DUCH POCIESZYCIEL
Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
Jezus odchodząc do Ojca obiecuje Ducha Pocieszyciela. Duch Święty będzie prowadził dalej Apostołów i Kościół, wspomagając, umacniając, napełniając mądrością i miłością oraz przypominając słowa Jezusa.
W podobny sposób Duch Święty działa w naszym życiu. Jan Paweł II mówił, że Duch Święty jest Boskim Ikonografem, który pisze, maluje w naszych sercach ikonę Jezusa. W czasie spotkania ze słowem Bożym gromadzimy Ewangelię w sobie. Gdy wsłuchujemy się w słowo Boga, to słowo zapada głęboko w naszych sercach. I nie szkodzi, że dzisiaj już nie pamiętamy tekstów z wczorajszego dnia. One zeszły z naszej świadomości, jak gdyby z naszego piętra do piwnicy. I w swoim czasie Duch Święty nam je przypomni; wyciągnie z naszej piwnicy daną scenę, dane słowa Jezusa i wskaże, jak je zastosować w życiu. Posługując się innym obrazem, można powiedzieć, że jesteśmy jakby błoną filmową. Poprzez kontem­placje ewangeliczne zostaje ona naświetlana. Wszystko jest utrwal­one. A Duch Święty jest tym, który wywołuje ją przez Swoje dobre natchnienia.
Jakie miejsce w moim życiu duchowym zajmuje Duch Święty? Czy wsłuchuję się w delikatne impulsy Ducha Świętego i pozwalam, by prowadził mnie do prawdy? Czy w ogóle modlę się do Ducha Świętego? Który z siedmiu darów Ducha Świętego jest mi najbardziej potrzebny dziś? Jakie owoce Ducha Świętego przynosi moje życie (Ga 5,22n)? 
3. NIE LĘKAĆ SIĘ!
Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Jan Paweł II lubił często powtarzać: Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Otworzyć drzwi Jezusowi, zaufać Mu, zawierzyć – to znaczy nie lękać się. Wiara, zaufanie nie idą w parze ze strachem. Lęki o przyszłość (własną czy naszych bliskich) są zwykle skutkiem budowania życia tylko na swoich planach, ambicjach i kalkulacjach.
Może największą trudnością naszego życia duchowego jest nieumiejętność zaufania do końca Jezusowi i w konsekwencji życia i cieszenia się dniem dzisiejszym. Gdy żyjemy przeszłością, wspomnieniami, pojawiają się niezabliźnione rany, żale, urazy, pretensje do Boga, innych ludzi, do siebie… Przyszłość wywołuje wspomniane niepokoje, lęki o siebie i bliskich, albo sprawia, że uciekamy w świat nierealny, świat marzeń, iluzji… Gdy nauczymy się każdy dzień odbierać jako dar Boga i będziemy widzieć obecnego i działającego w nim Boga, wtedy zniknie większość naszych lęków i obaw. Jeżeli zaufamy Jezusowi, On obdarzy nas swoją łaską. Nie musimy się bać, że przyszłość nas przekracza. Wystarczy nam łaski Jezusa.
Kogo lub czego się najbardziej lękam? Czy lęki o przyszłość nie zdominowały całej przestrzeni mojego życia? Co częściej gości w moim sercu: lęki czy zaufanie?
          
ROZMOWA KOŃCOWA:
Prośmy Ducha Świętego o Jego światło, moc i odwagę na codzienne życie; prośmy o Jego dary. Duch Święty jest Pocieszycielem i Ożywicielem. Prośmy Go, by ożywiał i umacniał to wszystko, co w nas jest chore, słabe, obumarłe, co wymaga uzdrowienia. Prośmy również, by nieustannie rzeźbił w naszych sercach obraz Jezusa.

    Opracował: Stanisław Biel SJ