środa, 27 kwietnia 2016

1 MAJA 2016  VI niedziela wielkanocna

 Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie (J 14, 23-29).


 OBRAZ DO MODLITWY:
Przedstawmy sobie uczniów zgromadzonych w Wieczerniku i Jezusa, który z miłością przekazuje im ostatnie pouczenia.
 PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy o dary Ducha Świętego.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
 1. TRWAĆ W NAUCE JEZUSA
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.
Św. Ignacy w Kontemplacji Ad Amorem (Ćwiczenia Duchowne, 230) podkreśla dwie cechy miłości: po pierwsze, miłość polega bardziej na uczynkach niż na słowach.  Miłość nie ogranicza się do przeżyć w sferze uczuciowej (choć sfera ta jest bardzo ważna), ani do sfery deklaratywnej. Miłość to ofiarne, konkretne działanie dla dobra osoby kochanej. Św. Jan pisze: Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! (1 J 3, 18). Po drugie, miłość polega na wzajemnej wymianie dwóch stron, to znaczy, że kochający daje i przekazuje umiłowanemu to, co sam posiada, albo z tego, co posiada, lub co leży w jego możliwości. I wzajemnie – kochany kochającemu. Istotą miłości jest więź, jedność osobowa tych, którzy się kochają, wzajemne udzielanie sobie tego, kim są i co posiadają. W autentycznej miłości niczego się nie ukrywa, jest się całkowicie dla drugiego, nie pragnie się niczego zachować wyłącznie dla siebie.
Znakiem, sprawdzianem miłości do Boga jest trwanie w Jego nauce. To jest pierwszy cel ucznia Jezusa. Nie działanie, praca dla Jezusa, ale trwanie w Nim, życie Ewangelią. Trwanie w Jezusie, w Jego nauce, czerpanie z Niego żywotnych soków prowadzi w konsekwencji do mądrych wyborów i  działania. Jeżeli będziemy trwać w nauce Jezusa, Trójca Święta umiłuje nas, przyjdzie do nas i będzie w nas przebywać.
Czym dla mnie jest miłość? Jakie cechy miłości są dla mnie najważniejsze? A które najtrudniejsze w praktyce? Co jest dla mnie ważniejsze: słuchanie Jezusa czy praca dla Niego?
 2. DUCH POCIESZYCIEL
Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
Jezus odchodząc do Ojca obiecuje Ducha Pocieszyciela. Duch Święty będzie prowadził dalej Apostołów i Kościół, wspomagając, umacniając, napełniając mądrością i miłością oraz przypominając słowa Jezusa.
W podobny sposób Duch Święty działa w naszym życiu. Jan Paweł II mówił, że Duch Święty jest Boskim Ikonografem, który pisze, maluje w naszych sercach ikonę Jezusa. W czasie spotkania ze słowem Bożym gromadzimy Ewangelię w sobie. Gdy wsłuchujemy się w słowo Boga, to słowo zapada głęboko w naszych sercach. I nie szkodzi, że dzisiaj już nie pamiętamy tekstów z wczorajszego dnia. One zeszły z naszej świadomości, jak gdyby z naszego piętra do piwnicy. I w swoim czasie Duch Święty nam je przypomni; wyciągnie z naszej piwnicy daną scenę, dane słowa Jezusa i wskaże, jak je zastosować w życiu. Posługując się innym obrazem, można powiedzieć, że jesteśmy jakby błoną filmową. Poprzez kontem­placje ewangeliczne zostaje ona naświetlana. Wszystko jest utrwal­one. A Duch Święty jest tym, który wywołuje ją przez Swoje dobre natchnienia.
Jakie miejsce w moim życiu duchowym zajmuje Duch Święty? Czy wsłuchuję się w delikatne impulsy Ducha Świętego i pozwalam, by prowadził mnie do prawdy? Czy w ogóle modlę się do Ducha Świętego? Który z siedmiu darów Ducha Świętego jest mi najbardziej potrzebny dziś? Jakie owoce Ducha Świętego przynosi moje życie (Ga 5,22n)? 
3. NIE LĘKAĆ SIĘ!
Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Jan Paweł II lubił często powtarzać: Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Otworzyć drzwi Jezusowi, zaufać Mu, zawierzyć – to znaczy nie lękać się. Wiara, zaufanie nie idą w parze ze strachem. Lęki o przyszłość (własną czy naszych bliskich) są zwykle skutkiem budowania życia tylko na swoich planach, ambicjach i kalkulacjach.
Może największą trudnością naszego życia duchowego jest nieumiejętność zaufania do końca Jezusowi i w konsekwencji życia i cieszenia się dniem dzisiejszym. Gdy żyjemy przeszłością, wspomnieniami, pojawiają się niezabliźnione rany, żale, urazy, pretensje do Boga, innych ludzi, do siebie… Przyszłość wywołuje wspomniane niepokoje, lęki o siebie i bliskich, albo sprawia, że uciekamy w świat nierealny, świat marzeń, iluzji… Gdy nauczymy się każdy dzień odbierać jako dar Boga i będziemy widzieć obecnego i działającego w nim Boga, wtedy zniknie większość naszych lęków i obaw. Jeżeli zaufamy Jezusowi, On obdarzy nas swoją łaską. Nie musimy się bać, że przyszłość nas przekracza. Wystarczy nam łaski Jezusa.
Kogo lub czego się najbardziej lękam? Czy lęki o przyszłość nie zdominowały całej przestrzeni mojego życia? Co częściej gości w moim sercu: lęki czy zaufanie?
          
ROZMOWA KOŃCOWA:
Prośmy Ducha Świętego o Jego światło, moc i odwagę na codzienne życie; prośmy o Jego dary. Duch Święty jest Pocieszycielem i Ożywicielem. Prośmy Go, by ożywiał i umacniał to wszystko, co w nas jest chore, słabe, obumarłe, co wymaga uzdrowienia. Prośmy również, by nieustannie rzeźbił w naszych sercach obraz Jezusa.

    Opracował: Stanisław Biel SJ

środa, 30 marca 2016

    3 KWIETNIA 2016

II niedziela wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. 



Jezu Ufam Tobie
PUNCTA:
a) Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.
b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (CD 46). Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
c) Obraz: Ustalenie miejsca, jakby się je widziało (CD 47) wyobraź sobie, że jesteś w pomieszczeniu razem z apostołami i jesteś świadkiem przyjścia Jezusa
d) Prośba o owoc medytacji: Prosić o to czego chcę i pragnę (CD 48) Tutaj prosić o odwagę w głoszeniu Jezusa i pokój w sercu.

Punkt 1. Pokój wam!
Jezus jest człowiekiem pokoju. Wielokrotnie po swojej śmierci, kiedy przychodził umocnić apostołów pierwsze słowa jakie do nich kierował brzmiały właśnie „pokój wam”. Działanie Jezusa w sercu każdego z nas prowadzi do pokoju, do ukojenia. On pragnie utulić i uspokoić człowieka. Chce by był wolny, by nie dawał się wciągnąć w emocjonalne wojny, karierę „po trupach” czy jakieś zniewolenie. Jezus przynosi pokój, którego nie da się z niczym porównać ani przecenić, bo naturalnym ciążeniem ludzkiego serca jest szukanie Boga; „niespokojne jest serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie”. Tak jak kamień rzucony w górę spada na ziemię, ulegając sile grawitacji, tak serce człowieka naturalnie dąży do Boga odkrywając w Nim prawdziwego dawce pokoju. Jezus zaprasza nas do bycia ludźmi pokoju i do rozsiewania pokoju wokół nas. Czy znam kogoś z mojego otoczenia kogo mógłbym nazwać człowiekiem pokoju, dlaczego? Jestem człowiekiem pokoju czy wojny?

Punkt 2. Weźmijcie Ducha Świętego!
Jezus zaprasza nas do wzięcia Ducha Świętego. Zalecam jednak dużą ostrożność w prośbie o Ducha. Duch Święty wieje kędy chce, prowadzi tak jak chce i dokąd chce. Człowiek pod działaniem Ducha Świętego już nie należy do siebie, bo wydał się w ręce Miłości i wszystko co robi ma jeden cel, większą Bożą chwałę! Tam już nie ma miejsca na miłość własną, jest tylko ciągła dynamika i ruch - „wir miłości” czyli bycia dla innych. Jednocześnie nie ma chyba nic piękniejszego niż wydać się Jemu całkowicie i już do siebie nie należeć. Jeżeli odkrywacie w sobie pragnienie realizacji słów św.Pawła „już nie ja żyje lecz żyje we mnie Chrystus” to jak najbardziej proście, by to Wam się stało. Jeżeli nie, to proście o pragnienie tego pragnienia. Bóg nie pozostaje głuchy na nasze prośby. Spróbuję być dla innych, w najbliższym tygodniu zwrócę na to szczególną uwagę. „Nie bójcie się żyć dla Miłości, dla tej Miłości warto żyć…”

Punkt 3. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli.
Mówimy o rzeczywistości, której nie widzimy, a którą jedynie przeczuwamy. Wiara jest zaufaniem i zawierzeniem siebie Komuś kogo spotkać można tylko w głębi swojego serca. Jednak nie każdy ma odwagę tam zajrzeć i spotkać się z sobą sam na sam, dlatego w osobie Tomasza każdy z nas może odnaleźć swoje wątpliwości i niepewność. Jezus mówi wyraźnie, że błogosławi tym, którzy odważą się na krok w „nieznane”. Błogosławi wszystkim, ale tylko ci, którzy zechcą się z Nim spotkać w swoim sercu będą z tego błogosławieństwa naprawdę korzystać. Nie widzę Go ludzkimi oczami, ale mogę dostrzec Go oczami wiary, jeśli tylko będę tego chciał… Czy mogę siebie nazwać błogosławionym, dlaczego tak, dlaczego nie?

Rozmowa końcowa. Porozmawiaj z Jezusem jak z przyjacielem, o tym co przyniosła ta medytacja.
Odmów „Ojcze nasz…”
Michał Masłowski SJ
logo skb

czwartek, 25 lutego 2016

28 LUTEGO 2016 Niedziela III niedziela Wielkiego Postu
(Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.


a) Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.
b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (CD 46). Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
c) Prośba o owoc medytacji: Prosić Boga, Pana naszego o to, czego chcę i pragnę Prosić o łaskę nawrócenia.

Punkt 1. Owoc życia.
Jezus nie zostawia żadnego pola do dyskusji. Jeśli się nie nawrócicie, tak samo zginiecie. Raz dane życie ma nadany mu cel i powinno wydać zamierzony owoc. Owocem życia jest miłość, bez niej nasza egzystencja jest jałowa, jak spalona ziemia. Przekonuje nas o tym św. Paweł w Hymnie o miłości, kiedy wylicza, jak wiele można posiadać i jak mało wartościowe jest to wszystko bez miłości. Nie wystarczy poświęcenie dla idei, ponieważ bez miłości wszelkie dokonania są wybrakowane. Są jak drzewo owocowe nie dające owocu. Może być piękne, kwitnąć na wiosnę i zachwycać kolorowymi liśćmi jesienią, ale bez owocu pozostaje jałowe. Budzi tylko rozczarowanie. Do nas są zatem skierowane te słowa: Panie, jeszcze ten rok je pozostaw, aż okopię je i obłożę nawozem; i może wyda owoc. Dany jest nam czas, aby zacząć owocować, aby zacząć przynoście owoce miłości.
Punkt 2. Współczucie.
Każdy z nas ma takie chwile, gdy staje przed Bogiem z ważnymi sprawami. Czasem jest tego tak wiele, że przypominamy człowieka stojącego z wielkim pudłem, przez które nic nie widzi i kroczy po omacku. Absolutyzowanie, wyolbrzymianie aktualnych wydarzeń zasłania nam perspektywę prawdziwego zagrożenia. Tak, jak wydarzenia przedstawione Jezusowi, zasłaniają widzenie ludziom przynoszącym te wieści do Jezusa. Dla Chrystusa te wydarzenia nie mają aż takiej rangi, by zasłoniły problem nieporównanie ważniejszy. Dwukrotnie pada pytanie: czy myślicie, że rozumiecie dobrze, o czym chcą wam powiedzieć te zdarzenia? Czy obawa o bezpieczeństwo ziemskiej, przemijającej egzystencji nie zasłania wam prawdziwie koniecznej troski o ratunek przed wiecznym zatraceniem?
Punkt 3. Czas nawrócenia.
Dobroć Boga daje szansę pojęcia, czym jest Jego zaproszenie, do przeżywania wraz z Nim radości owocowania i współtworzenia nowego świata. Jałowość życia, widziana w perspektywie oczekiwania Boga, powinna zatrważać. Obłożę je nawozem, to znaczy zasilę drzewo tym, czego najbardziej potrzebuje dla swojego wzrostu. Jest to zarazem przypomnienie o dobroci Boga, z miłością pielęgnującego każde zasadzone przez siebie drzewo. Zapytam więc siebie, czy noszę w sobie pragnienie dobrego owocowania? Czy chcę w tym współpracować z Jezusem?
Rozmowa końcowa: Rozmawiać z dobrym Bogiem o tych miejscach i obszarach mojego życia, gdzie trudno jest mi się oderwać od niewłaściwego postępowania. Prosić Pana o pomoc w nawróceniu, o światło wskazujące drogę ku wyjściu z trudnych sytuacji.
Na koniec odmówić Ojcze nasz...
Damian Żak SJ


czwartek, 18 lutego 2016

21 LUTEGO 2016 Niedziela II niedziela Wielkiego Postu


(Łk 9,28b-36)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.


Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.

Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu . Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
Obraz: Wyobraź sobie scenę Przemienienia, kiedy Jezus przemienia się na oczach swoich uczniów.

Prośba o owoc medytacji: o doświadczenie spokoju wewnętrznego, radości i bliskości z Jezusem, jakiej doświadczali trzej apostołowie których Jezus zabrał ze sobą.

Punkt 1. „Gdy się modlił wygląd Jego twarzy się odmienił”

Jezus bardzo często przebywał na osobistej modlitwie z Ojcem. Z tą różnicą, że wcześniej wymykał się i rozmawiał z Nim w samotności, bez świadków. Tym razem postąpił inaczej; zabrał ze sobą trzech apostołów. Nie wiadomo z jakich powodów, w każdym bądź razie mieli oni okazję widzieć Jezusa przemienionego spotkaniem z Ojcem. Na ile mnie zmienia spotkanie z Ojcem? Czy modlitwa jest dla mnie szczególnym czasem spotkania z Bogiem? Przypomnij sobie chwile, kiedy czułeś, że modlitwa cię przemienia, że Twoje zachowanie, postępowanie zmieniło się, że to się stało „samo”, tak po prostu…

Punkt 2. „Dobrze, że tu jesteśmy”

Ciekawa rzecz, uczniowie zasypiają. Jezus prawdopodobnie po raz pierwszy bierze ich na wspólną modlitwę, a oni śpią(podobna sytuacja miała miejsce nieco później w Ogrodzie Oliwnym). Nie czuwali razem z Nim, obudzili się, kiedy można by powiedzieć „wnoszono deser”. Nie wiadomo jak długo Jezus modlił się, ale wystarczająco długo by oni zmęczeni posnęli. Jednak przebudzili się i zobaczyli coś niesamowitego, zmysłami widzieli bóstwo Chrystusa. Trochę to przypomina sytuację, gdy np. ktoś wspina się na wysoką górę i uwieńczeniem jego trudu jest doświadczenie radości zdobycia szczytu i pięknego widoku na jaki zapracował, a drugi zostaje zrzucony z helikoptera od razu na sam szczyt. Choć obaj będą radośni to jednak będzie to radość zupełnie inna. O niezrozumieniu sytuacji świadczą chociażby słowa Piotra o rozbiciu trzech namiotów… Zapytaj siebie jak jest z Twoją czujnością na przychodzenie Jezusa. Czy nie zniechęcasz się zbyt łatwo na modlitwie? Czy w szczególnych momentach spotkania z Nim nie przysypiam jak uczniowie, czy dawałem i daję z siebie wszystko na medytacjach czy rekolekcjach? Oni przemienienia Jezusa doświadczyli zaledwie raz, czy ja nie oczekuję, że na każdej modlitwie mają być „duchowe fajerwerki”? Jezus przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, dlatego potrzeba nam czujności, jeżeli chcemy Go spotkać. Pamiętaj, że wszystko co możesz dać to twoja obecność i zaangażowanie.

Punkt 3. „Oni zachowali milczenie”

Jezus przykazał uczniom by nie mówili o tym co zobaczyli. Może chodziło o to, że nie nadszedł jeszcze Jego czas, jak wielokrotnie mówił. Ale z drugiej strony przecież był to dowód na Jego bóstwo, a oni przez to staliby się Jego świadkami. Ale czy na takim świadectwie zależało Jezusowi? Nie chodzi o to, by „czcić ustami, a sercem być daleko”. Dużo ważniejsze niż słowne zapewnienia jest zwrócenie serca ku Jezusowi. Na jak długo pamiętam chwile Jego przychodzenia, czy to zmienia cokolwiek w moim postępowaniu? Czuwajmy, by nasze deklaracje i opowieści o Nim nie były bez pokrycia.

Rozmowa końcowa: porozmawiaj z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem o tym, co wydarzyło się w czasie tej medytacji.

Modlitwa końcowa: Ojcze nasz

Michał Masłowski SJ

środa, 13 stycznia 2016

    17 STYCZNIA 2016 Niedziela II niedziela zwykła
Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.  A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” Stało zaś tam sześć stągwi  kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory.” Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.
    [J 2,1-12]

1. Przygotowanie do medytacji
Znajdź sobie miejsce w odosobnieniu. Wycisz się. Pamiętaj, że Boga możesz usłyszeć tylko w ciszy.
Uświadom sobie, że ogarnia cię miłość Boga, bo w Nim żyjesz niczym w oceanie.
Proś Ducha Świętego o łaskę modlitwy, o hojność wobec Boga. Pozwól, by On oczyszczał twoje uczucia i myśli, a umysł i wolę skierował ku swojej chwale.
Pamiętaj, że w centrum medytacji zawsze powinno być Słowo Boże
2. Czynności w czasie medytacji
Przeczytaj tekst wprowadzający do medytacji. Następnie z namysłem i uwagą serca wgłębiaj się w słowa Pisma Świętego.
Obserwuj uważnie opisane wydarzenia. Słuchaj, co mówią, i patrz, jak reagują i co czynią występujące w nich osoby.
Zawsze pragnij, by przez Słowo Boże lepiej poznawać Jezusa, bardziej Go ukochać i wierniej naśladować.
Pamiętaj, że na modlitwie Bóg oczyszcza i porządkuje twoje życie. Otwórz się na działanie Ducha Świętego. Jeśli poruszy On twoje serce jakimś słowem, zatrzymaj się przy tym słowie i poddaj się jego działaniu.
Zakończ medytację serdeczną modlitwą.
3. Czynności po medytacji
Zwróć uwagę na swe doświadczenia duchowe i samopoczucie podczas medytacji?
Oceń swą hojność wobec Boga, twe pragnienie spotkania się z Nim.
Staraj się, by w ciągu dnia światło Słowa Bożego promieniowało na twe uczucia, słowa i zachowanie.
Wieczorem zastanów się, czy żyłeś świadomością, że Bóg jest twym czułym Ojcem, a ty Jego ukochanym dzieckiem.

środa, 6 stycznia 2016

    Wprowadzenie do modlitwy opartej na Ewangelii z Niedzieli Chrztu Pańskiego – 10.01.2016

HISTORIA: Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.” Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.”
[Łk 3,15-16.21-22]

OBRAZ DO MODLITWY: spróbujmy znaleźć się nad Jordanem w czasie chrztu Jezusa w Jordanie, widząc Ducha Świętego zstępującego na Jezusa i słysząc głos Ojca potwierdzający, kim jest Jezus.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy o otwarcie na przyjęcie do swego serca Ducha Świętego i o ponowne usłyszenie w głębi swego serca głosu Ojca, który potwierdza, że i my jesteśmy Jego dziećmi i że ma On w nas upodobanie.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1.      On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem

Gdy zbierający się nad Jordanem ludzie snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on rozwiał ich przypuszczenia. Stwierdza z cała pokorą: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.”

Jak widać Jan zapowiada jasno zebranym nad Jordanem ludziom to, kim  będzie Jezus i z jaką misją się pojawi. Czyni to jeszcze zanim sam Jezus pojawi się nad Jordanem. Przedstawia Go jako kogoś mocniejszego od siebie i większego godnością. Jan zapowiada również, że o ile on sam chrzcił wodą, o tyle Jezus chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Jezus nie otrzyma więc w Jordanie Ducha Świętego wyłącznie dla siebie, ale będzie tego Ducha udzielał swoim uczniom. Jest to Duch pełen ognia, który oczyści to, co w nich szlachetne, a zniszczy to, co jest „śmieciami”.

Czy jesteśmy świadomi godności i wielkości przychodzącego do nas Jezusa? Czy jest w nas postawa pokory i uniżoności wobec Niego? Czy pragniemy, by On nam udzielił chrztu Duchem Świętym i ogniem?

2.      A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego

 By podjąć swoja misję jako oczekiwany Mesjasz, Jezus powinien być namaszczony. Czyni to sam Ojciec, zsyłając na Niego Ducha Świętego, kiedy Jezus się modli po wyjściu z wód Jordanu. Od chwili namaszczenia Jezusa Duch Święty bierze Go w sposób specjalny w swoje władanie. Powie o tym Piotr: „Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” [Dz 10, 37n]. Namaszczenie Duchem oznacza, że Bóg jest stale z Jezusem, a czytelnym owocem tej bliskości jest przejście przez życie dobrze czyniąc, aż po uwalnianie ludzi spod władzy diabła. Ten sam Jezus przechodzi przez dzisiejszy świat czyniąc dobro aż po uzdrawianie i wyzwalanie ze zniewoleń.

Czy spotkaliśmy Jezusa doświadczając tej Jego uzdrawiającej mocy? Czy uczynił dla nas ostatnimi czasy coś, co nas uwolniło z jakichś zniewoleń? Co dziś chcielibyśmy oddać do uzdrowienia? Z jakiego zniewolenia pragniemy uwolnienia?

3.      Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie

Kiedy Jezus podejmuje misję otrzymaną od Ojca, słyszy od Niego słowa, które są najważniejszą prawdą Jego życia, bo objawiają szczególną więź Ojca z Nim: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Te słowa Ojciec kieruje również do każdego z nas i od tego, jak głęboko w sercu je usłyszymy i doświadczymy ich, zależy nasz sposób przeżywania siebie, swojej wartości, swoich relacji z ludźmi.

Spróbujmy więc doświadczyć sercem tej prawdy! Trwając na modlitwie wyciszmy nasze serce, by na jego dnie móc te słowa usłyszeć tak wyraźnie, by wszelkie inne określenia tego, kim jesteśmy, zostały z naszego serca usunięte, a królowało w nim to poczucie głębokiej dziecięcej więzi z naszym Ojcem w niebie.

ROZMOWA KOŃCOWA: prośmy Jezusa, aby zechciał nas chrzcić Duchem i ogniem, dając nam moc do czynienia dobrze wokół nas. Poprośmy też o to, byśmy dzięki głębokiemu doświadczeniu bycia umiłowanym dzieckiem Boga Ojca, sami taką miłość nieśli w swoje rodziny i środowiska. Można też przechodzącemu z mocą Jezusowi oddać nasze choroby ciała, nasze słabości emocjonalne, nasze zniewolenia duchowe i z wiarą oczekiwać, by Jego moc uzdrawiająca objawiła się w naszym życiu.


Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ