czwartek, 25 lutego 2016

28 LUTEGO 2016 Niedziela III niedziela Wielkiego Postu
(Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.


a) Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.
b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (CD 46). Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
c) Prośba o owoc medytacji: Prosić Boga, Pana naszego o to, czego chcę i pragnę Prosić o łaskę nawrócenia.

Punkt 1. Owoc życia.
Jezus nie zostawia żadnego pola do dyskusji. Jeśli się nie nawrócicie, tak samo zginiecie. Raz dane życie ma nadany mu cel i powinno wydać zamierzony owoc. Owocem życia jest miłość, bez niej nasza egzystencja jest jałowa, jak spalona ziemia. Przekonuje nas o tym św. Paweł w Hymnie o miłości, kiedy wylicza, jak wiele można posiadać i jak mało wartościowe jest to wszystko bez miłości. Nie wystarczy poświęcenie dla idei, ponieważ bez miłości wszelkie dokonania są wybrakowane. Są jak drzewo owocowe nie dające owocu. Może być piękne, kwitnąć na wiosnę i zachwycać kolorowymi liśćmi jesienią, ale bez owocu pozostaje jałowe. Budzi tylko rozczarowanie. Do nas są zatem skierowane te słowa: Panie, jeszcze ten rok je pozostaw, aż okopię je i obłożę nawozem; i może wyda owoc. Dany jest nam czas, aby zacząć owocować, aby zacząć przynoście owoce miłości.
Punkt 2. Współczucie.
Każdy z nas ma takie chwile, gdy staje przed Bogiem z ważnymi sprawami. Czasem jest tego tak wiele, że przypominamy człowieka stojącego z wielkim pudłem, przez które nic nie widzi i kroczy po omacku. Absolutyzowanie, wyolbrzymianie aktualnych wydarzeń zasłania nam perspektywę prawdziwego zagrożenia. Tak, jak wydarzenia przedstawione Jezusowi, zasłaniają widzenie ludziom przynoszącym te wieści do Jezusa. Dla Chrystusa te wydarzenia nie mają aż takiej rangi, by zasłoniły problem nieporównanie ważniejszy. Dwukrotnie pada pytanie: czy myślicie, że rozumiecie dobrze, o czym chcą wam powiedzieć te zdarzenia? Czy obawa o bezpieczeństwo ziemskiej, przemijającej egzystencji nie zasłania wam prawdziwie koniecznej troski o ratunek przed wiecznym zatraceniem?
Punkt 3. Czas nawrócenia.
Dobroć Boga daje szansę pojęcia, czym jest Jego zaproszenie, do przeżywania wraz z Nim radości owocowania i współtworzenia nowego świata. Jałowość życia, widziana w perspektywie oczekiwania Boga, powinna zatrważać. Obłożę je nawozem, to znaczy zasilę drzewo tym, czego najbardziej potrzebuje dla swojego wzrostu. Jest to zarazem przypomnienie o dobroci Boga, z miłością pielęgnującego każde zasadzone przez siebie drzewo. Zapytam więc siebie, czy noszę w sobie pragnienie dobrego owocowania? Czy chcę w tym współpracować z Jezusem?
Rozmowa końcowa: Rozmawiać z dobrym Bogiem o tych miejscach i obszarach mojego życia, gdzie trudno jest mi się oderwać od niewłaściwego postępowania. Prosić Pana o pomoc w nawróceniu, o światło wskazujące drogę ku wyjściu z trudnych sytuacji.
Na koniec odmówić Ojcze nasz...
Damian Żak SJ


czwartek, 18 lutego 2016

21 LUTEGO 2016 Niedziela II niedziela Wielkiego Postu


(Łk 9,28b-36)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.


Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.

Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu . Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
Obraz: Wyobraź sobie scenę Przemienienia, kiedy Jezus przemienia się na oczach swoich uczniów.

Prośba o owoc medytacji: o doświadczenie spokoju wewnętrznego, radości i bliskości z Jezusem, jakiej doświadczali trzej apostołowie których Jezus zabrał ze sobą.

Punkt 1. „Gdy się modlił wygląd Jego twarzy się odmienił”

Jezus bardzo często przebywał na osobistej modlitwie z Ojcem. Z tą różnicą, że wcześniej wymykał się i rozmawiał z Nim w samotności, bez świadków. Tym razem postąpił inaczej; zabrał ze sobą trzech apostołów. Nie wiadomo z jakich powodów, w każdym bądź razie mieli oni okazję widzieć Jezusa przemienionego spotkaniem z Ojcem. Na ile mnie zmienia spotkanie z Ojcem? Czy modlitwa jest dla mnie szczególnym czasem spotkania z Bogiem? Przypomnij sobie chwile, kiedy czułeś, że modlitwa cię przemienia, że Twoje zachowanie, postępowanie zmieniło się, że to się stało „samo”, tak po prostu…

Punkt 2. „Dobrze, że tu jesteśmy”

Ciekawa rzecz, uczniowie zasypiają. Jezus prawdopodobnie po raz pierwszy bierze ich na wspólną modlitwę, a oni śpią(podobna sytuacja miała miejsce nieco później w Ogrodzie Oliwnym). Nie czuwali razem z Nim, obudzili się, kiedy można by powiedzieć „wnoszono deser”. Nie wiadomo jak długo Jezus modlił się, ale wystarczająco długo by oni zmęczeni posnęli. Jednak przebudzili się i zobaczyli coś niesamowitego, zmysłami widzieli bóstwo Chrystusa. Trochę to przypomina sytuację, gdy np. ktoś wspina się na wysoką górę i uwieńczeniem jego trudu jest doświadczenie radości zdobycia szczytu i pięknego widoku na jaki zapracował, a drugi zostaje zrzucony z helikoptera od razu na sam szczyt. Choć obaj będą radośni to jednak będzie to radość zupełnie inna. O niezrozumieniu sytuacji świadczą chociażby słowa Piotra o rozbiciu trzech namiotów… Zapytaj siebie jak jest z Twoją czujnością na przychodzenie Jezusa. Czy nie zniechęcasz się zbyt łatwo na modlitwie? Czy w szczególnych momentach spotkania z Nim nie przysypiam jak uczniowie, czy dawałem i daję z siebie wszystko na medytacjach czy rekolekcjach? Oni przemienienia Jezusa doświadczyli zaledwie raz, czy ja nie oczekuję, że na każdej modlitwie mają być „duchowe fajerwerki”? Jezus przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, dlatego potrzeba nam czujności, jeżeli chcemy Go spotkać. Pamiętaj, że wszystko co możesz dać to twoja obecność i zaangażowanie.

Punkt 3. „Oni zachowali milczenie”

Jezus przykazał uczniom by nie mówili o tym co zobaczyli. Może chodziło o to, że nie nadszedł jeszcze Jego czas, jak wielokrotnie mówił. Ale z drugiej strony przecież był to dowód na Jego bóstwo, a oni przez to staliby się Jego świadkami. Ale czy na takim świadectwie zależało Jezusowi? Nie chodzi o to, by „czcić ustami, a sercem być daleko”. Dużo ważniejsze niż słowne zapewnienia jest zwrócenie serca ku Jezusowi. Na jak długo pamiętam chwile Jego przychodzenia, czy to zmienia cokolwiek w moim postępowaniu? Czuwajmy, by nasze deklaracje i opowieści o Nim nie były bez pokrycia.

Rozmowa końcowa: porozmawiaj z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem o tym, co wydarzyło się w czasie tej medytacji.

Modlitwa końcowa: Ojcze nasz

Michał Masłowski SJ

środa, 13 stycznia 2016

    17 STYCZNIA 2016 Niedziela II niedziela zwykła
Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.  A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” Stało zaś tam sześć stągwi  kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory.” Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.
    [J 2,1-12]

1. Przygotowanie do medytacji
Znajdź sobie miejsce w odosobnieniu. Wycisz się. Pamiętaj, że Boga możesz usłyszeć tylko w ciszy.
Uświadom sobie, że ogarnia cię miłość Boga, bo w Nim żyjesz niczym w oceanie.
Proś Ducha Świętego o łaskę modlitwy, o hojność wobec Boga. Pozwól, by On oczyszczał twoje uczucia i myśli, a umysł i wolę skierował ku swojej chwale.
Pamiętaj, że w centrum medytacji zawsze powinno być Słowo Boże
2. Czynności w czasie medytacji
Przeczytaj tekst wprowadzający do medytacji. Następnie z namysłem i uwagą serca wgłębiaj się w słowa Pisma Świętego.
Obserwuj uważnie opisane wydarzenia. Słuchaj, co mówią, i patrz, jak reagują i co czynią występujące w nich osoby.
Zawsze pragnij, by przez Słowo Boże lepiej poznawać Jezusa, bardziej Go ukochać i wierniej naśladować.
Pamiętaj, że na modlitwie Bóg oczyszcza i porządkuje twoje życie. Otwórz się na działanie Ducha Świętego. Jeśli poruszy On twoje serce jakimś słowem, zatrzymaj się przy tym słowie i poddaj się jego działaniu.
Zakończ medytację serdeczną modlitwą.
3. Czynności po medytacji
Zwróć uwagę na swe doświadczenia duchowe i samopoczucie podczas medytacji?
Oceń swą hojność wobec Boga, twe pragnienie spotkania się z Nim.
Staraj się, by w ciągu dnia światło Słowa Bożego promieniowało na twe uczucia, słowa i zachowanie.
Wieczorem zastanów się, czy żyłeś świadomością, że Bóg jest twym czułym Ojcem, a ty Jego ukochanym dzieckiem.

środa, 6 stycznia 2016

    Wprowadzenie do modlitwy opartej na Ewangelii z Niedzieli Chrztu Pańskiego – 10.01.2016

HISTORIA: Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.” Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.”
[Łk 3,15-16.21-22]

OBRAZ DO MODLITWY: spróbujmy znaleźć się nad Jordanem w czasie chrztu Jezusa w Jordanie, widząc Ducha Świętego zstępującego na Jezusa i słysząc głos Ojca potwierdzający, kim jest Jezus.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy o otwarcie na przyjęcie do swego serca Ducha Świętego i o ponowne usłyszenie w głębi swego serca głosu Ojca, który potwierdza, że i my jesteśmy Jego dziećmi i że ma On w nas upodobanie.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1.      On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem

Gdy zbierający się nad Jordanem ludzie snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on rozwiał ich przypuszczenia. Stwierdza z cała pokorą: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.”

Jak widać Jan zapowiada jasno zebranym nad Jordanem ludziom to, kim  będzie Jezus i z jaką misją się pojawi. Czyni to jeszcze zanim sam Jezus pojawi się nad Jordanem. Przedstawia Go jako kogoś mocniejszego od siebie i większego godnością. Jan zapowiada również, że o ile on sam chrzcił wodą, o tyle Jezus chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Jezus nie otrzyma więc w Jordanie Ducha Świętego wyłącznie dla siebie, ale będzie tego Ducha udzielał swoim uczniom. Jest to Duch pełen ognia, który oczyści to, co w nich szlachetne, a zniszczy to, co jest „śmieciami”.

Czy jesteśmy świadomi godności i wielkości przychodzącego do nas Jezusa? Czy jest w nas postawa pokory i uniżoności wobec Niego? Czy pragniemy, by On nam udzielił chrztu Duchem Świętym i ogniem?

2.      A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego

 By podjąć swoja misję jako oczekiwany Mesjasz, Jezus powinien być namaszczony. Czyni to sam Ojciec, zsyłając na Niego Ducha Świętego, kiedy Jezus się modli po wyjściu z wód Jordanu. Od chwili namaszczenia Jezusa Duch Święty bierze Go w sposób specjalny w swoje władanie. Powie o tym Piotr: „Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” [Dz 10, 37n]. Namaszczenie Duchem oznacza, że Bóg jest stale z Jezusem, a czytelnym owocem tej bliskości jest przejście przez życie dobrze czyniąc, aż po uwalnianie ludzi spod władzy diabła. Ten sam Jezus przechodzi przez dzisiejszy świat czyniąc dobro aż po uzdrawianie i wyzwalanie ze zniewoleń.

Czy spotkaliśmy Jezusa doświadczając tej Jego uzdrawiającej mocy? Czy uczynił dla nas ostatnimi czasy coś, co nas uwolniło z jakichś zniewoleń? Co dziś chcielibyśmy oddać do uzdrowienia? Z jakiego zniewolenia pragniemy uwolnienia?

3.      Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie

Kiedy Jezus podejmuje misję otrzymaną od Ojca, słyszy od Niego słowa, które są najważniejszą prawdą Jego życia, bo objawiają szczególną więź Ojca z Nim: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Te słowa Ojciec kieruje również do każdego z nas i od tego, jak głęboko w sercu je usłyszymy i doświadczymy ich, zależy nasz sposób przeżywania siebie, swojej wartości, swoich relacji z ludźmi.

Spróbujmy więc doświadczyć sercem tej prawdy! Trwając na modlitwie wyciszmy nasze serce, by na jego dnie móc te słowa usłyszeć tak wyraźnie, by wszelkie inne określenia tego, kim jesteśmy, zostały z naszego serca usunięte, a królowało w nim to poczucie głębokiej dziecięcej więzi z naszym Ojcem w niebie.

ROZMOWA KOŃCOWA: prośmy Jezusa, aby zechciał nas chrzcić Duchem i ogniem, dając nam moc do czynienia dobrze wokół nas. Poprośmy też o to, byśmy dzięki głębokiemu doświadczeniu bycia umiłowanym dzieckiem Boga Ojca, sami taką miłość nieśli w swoje rodziny i środowiska. Można też przechodzącemu z mocą Jezusowi oddać nasze choroby ciała, nasze słabości emocjonalne, nasze zniewolenia duchowe i z wiarą oczekiwać, by Jego moc uzdrawiająca objawiła się w naszym życiu.


Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ

czwartek, 24 grudnia 2015



Dziś Niebo
ku ziemi się chyli.
a Gwiazda Betlejemska,wigilia
jak dłoń wyciągnięta
do wypędzonych z Raju
którzy go utracili…

A na moście wieków - stajenka
która na ubogich
i prostych czeka
a w niej MIŁOŚĆ Maleńka


Tu próg niewysoki,
Każdy go przekroczyć może
tylko sklepienie niskie,
trzeba się pochylić,
i zapatrzeć
w miłosierdzie Boże.

O, Jezu...
żeby tak w Noc Betlejemską
cały świat się nad Tobą pochylił
i żeby jeden drugiemu
spojrzał w oczy inaczej
tak po bożemu …
nieziemsko…


żeby tej wigilijnej nocy
pobladły troski nasze
zgasły niepokoje
i żaden człowiek
nie był obcy


żeby nie było
dziś samotnych przypadkiem
by każdy z każdym
dzielił się sercem
z dobrymi łzami w oczach
jak wigilijnym opłatkiem

by ktoś  komuś przebaczył
krzywdę dawno wyrządzaną
by krzywe stały się prostymi
by ktoś przypomniał sobie nagle
kolędę dawno śpiewaną
by ktoś się rozpłakał
nad winą darowaną


by ktoś zamknięte drzwi otworzył
by wszyscy dobrej woli byli
a ponad światem w tej chwili
zagościł
Pokój Boży.

środa, 9 grudnia 2015

13 GRUDNIA 2015   III niedziela Adwentu


„Gdy Jan nauczał, pytały go tłumy: «Cóż więc mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę” (Łk 3, 10-18). 


W niedzielę „Gaudete”, która stanowi cezurę adwentowego czasu, Ewangelia skłania do refleksji nad czynem. Tłumy ludzi przychodzą do Jana, by przyjąć chrzest. Ludzie ci nie kierują się ciekawością. Są raczej poruszeni przepowiadaniem Jana i jego surowym, ascetycznym życiem. Chrzest, który przyjmują, jest znakiem ich głębokiej przemiany. Świadczy o tym również pytanie, które stawiają Janowi: Cóż mamy czynić? To pytanie stawiają różne kategorie osób, także grupy uważane za margines społeczny.
Jan Chrzciciel nie proponuje innej drogi, nie wzywa ludzi, by pozostawili swoje zawody, rodziny, poszli na pustynię i żyli jego stylem. Nie zachęca żołnierzy, aby zostali pacyfistami, ani celników do rezygnacji z dotychczasowej pracy. Każdy ma pozostać na swoim miejscu, ale żyć inaczej. Kierować się sprawiedliwością i miłosierdziem.
W nawróceniu nie chodzi o zmianę środowiska, miejsca pracy, ale o uczciwość i przejrzystość wewnętrzną. Grzech i problemy tkwią zazwyczaj nie w zawodzie, ale w sposobie wykonywania go. W nawróceniu nie chodzi również o jakieś niezwykłe, spektakularne gesty. Liczy się wierność w codziennym życiu. Przemiana nie dotyczy rzeczy i sytuacji zewnętrznych. Prawdziwa przemiana dotyka wnętrza, serca i zaczyna się od siebie.
Hinduski sufi był w młodości rewolucjonistą i prosił Boga, aby mógł zmienić świat. W wieku średnim zrozumiał, że nie zmieni całego świata i modlił się o zmianę swojej rodziny, przyjaciół, najbliższych. A gdy się zestarzał, zaczął się modlić o łaskę zmiany, nawrócenia siebie. I wyznaje: Teraz, kiedy moje dni są policzone, zacząłem rozumieć, jaki byłem głupi. Gdybym się tak modlił od początku, nie zmarnowałbym życia (A. de Mello).
Cóż mamy czynić? To pytanie warto postawić sobie również w kontekście dzisiejszej „niedzieli radości”. Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa, który chrzci Duchem Świętym i ogniem. Prawdziwa radość duchowa płynie z bliskości i przyjaźni z Jezusem, z Bogiem i jest owocem Ducha Świętego (Ga 5, 22-23).
Radość jest również owocem wyzwalania się z krępujących na co dzień więzów i różnorakich zniewoleń. Są nimi przykładowo: strach przed drugim człowiekiem, codziennym towarzyszem drogi i tym nieznanym; uprzedzenia, osądy, stereotypy, fałszywe ideały (np. samorealizacji albo samodoskonalenia), różne formy zazdrości, pycha….
Te wszystkie zniewolenia czynią serce smutnym. Nie pozwalają być sobą, cieszyć się darami, talentami, ani ich rozwijać. Zamiast radości z tylu darów, a przede wszystkim, z największego daru – Jezusa, pozostaje wtedy zazdrość i demoniczny smutek.
Prawdziwej radości uczy Maryja. Nasza radość bywa hałaśliwa. Mylimy ją z głośnymi salwami śmiechu. Maryja pokazuje, że istnieje inna radość; radość, która dobrze czuje się w milczeniu, wyciszeniu, wewnętrznym pokoju, w słuchaniu i rozważaniu Bożego słowa.

W jaki sposób przeżywam codzienność? Co powinienem w najbliższym czasie zmienić? Czy zmianę świata zaczynam od siebie? Co mnie najbardziej zniewala? Czy moje życie przenika radość i pokój? Czy doświadczam od czasu do czasu smaku radości duchowej? Czy raczej szukam jedynie namiastek ludzkiej radości? (Jakich?)

opracował: Stanisław Biel SJ

środa, 25 listopada 2015


29 LISTOPADA 2015  I niedziela Adwentu

Jezus powiedział: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.  Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.  A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka,  jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”.
[Łk 21,25-28.34-36] 

OBRAZ DO MODLITWY: wyobraźmy sobie Jezusa nauczającego i ostrzegającego, by być dobrze przygotowanym na Jego powtórne przyjście.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy Jezusa o łaskę, byśmy czuwali i byli gotowi na przyjście Jezusa w każdej chwili i by nasze serca nie były ociężałe, lecz gotowe na przyjęcie przychodzącego Jezusa.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

1.      Nabierzcie ducha i podnieście głowy

Pan Jezus opisując swoim słuchaczom apokaliptyczne sceny związane z Jego ponownym przyjściem przy końcu czasów, zachęca równocześnie swoich uczniów, by przyjęli to radośnie, nabierając ducha. Choć będą mocne znaki kosmiczne, a na ziemi zapanuje trwoga całych narodów bezradnych wobec nawałnicy morskiej, i choć ludzie wręcz mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi, to jednak, gdy się to zacznie dziać, wszyscy uczniowie Jezusa powinni ufnie nabrać ducha, ponieważ w ten sposób zbliża się ich odkupienie, bo oto nadchodzi Ten, dla którego swe życie poświęcili.

Jak my podchodzimy do ponownego przyjścia Jezusa? Czy oczekujemy Go ufnie, z podniesioną głową i w pogodzie ducha? Czy też należymy do tych, którzy mdleją ze strachu i czują się bezradni wobec otaczających nas trudności życiowych?

2.        Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe

Jezus ostrzega jednak swoich słuchaczy, by uważali na siebie, na swoją postawę życiową. Gdyby bowiem ich serca stały się ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa, czy też trosk doczesnych, to ten dzień przyjścia Jezusa może ich niemile zaskoczyć. Ten dzień dotknie wszystkich mieszkańców ziemi i czyjaś ociężałość serca może spowodować u niego brak przygotowania na przyjęcie Jezusa. Jezus podaje, że ociężałość serca pochodzi przede wszystkim z obżarstwa i pijaństwa oraz z trosk doczesnych. Serce takiego człowieka jest skupione na sobie, a więc nie jest gotowe na przyjście Jezusa, na przyjęcie Go do siebie.

Czy jest coś, co może spowodować ociężałość naszego serca? Czy nie ma w nas zbyt wielu trosk o sprawy doczesne, przyziemne? Czy nie „zajadamy” lub „zapijamy” problemów, którym nie chcemy stawić czoła?

3.      Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie

Po ostrzeżeniu Jezus zaprasza do właściwej postawy serca, czyli do czuwania i modlitwy, i to w każdym czasie. To gwarantuje uniknięcie tego wszystkiego, co ma nastąpić w postaci klęsk dotykających ludzkość, i to ma pozwolić stanąć przed Synem Człowieczym z podniesioną głową.

Do takiej postawy będzie zachęcał również Jezus apostołów w Ogrójcu, by czuwając i modląc się nie ulegli pokusie. Jak się tam okaże, zmoże ich senność i pokusa ich pokona, zostawią Jezusa samego i uciekną, kiedy zostanie pojmany. Stąd po takim bolesnym doświadczeniu swej słabości będzie później Piotr zachęcał dobitnie: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” [1 P 5,8].

Czy jesteśmy ludźmi czuwającymi, by nie dać się zaskoczyć pokusom? Czy jesteśmy ludźmi modlącymi się w każdym czasie, czyli zjednoczonymi z Bogiem nieustannie, także poza „formalnym” czasem modlitwy?

ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy Jezusa, byśmy otworzyli się na Jego nauczanie i uczyli się czujności serca wolnego od trosk doczesnych. Prośmy o trzeźwość umysłu, byśmy nie dali się zaskoczyć i byśmy  w każdej chwili naszego życia byli gotowi na przyjście Jezusa. Prośmy, by Jego przyjście nie budziło w nas grozy, lecz było przepełnione ufnością oczekiwania na przyjście Kogoś bliskiego naszemu sercu.

opracował O. Tadeusz Hajduk SJ