XXII NIEDZIELA ZWYKŁA
31 sierpnia 2014
Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na
to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i
arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia
zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty:
„Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On
odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi
zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Wtedy
Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się
zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo
kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego
powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby
cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w
zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca
swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego
postępowania”. [Mt 16,21-27]
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy scenę,
kiedy Piotr słyszy z ust Jezusa: „zejdź mi z oczu, szatanie, jesteś mi
zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.
PROŚBA
O OWOC MODLITWY: prośmy o poczucie wstrętu do myślenia tylko w
kategoriach ludzkich zamiast boskich, wstrętu do braku fascynacji
postawami mojego Mistrza i wstrętu do braku chęci naśladowania Go moimi
postawami.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
U wszystkich
Ewangelistów wydarzenie w Cezarei Filipowej, kiedy Piotr wyznaje w
Jezusie Mesjasza, dzieli Ewangelię na dwie części - „przed” i „po”.
Zanim Piotr wyznał, że Jezus jest Mesjaszem, Ewangelie biegną normalnie.
A od tego momentu Jezus zmienia swój sposób traktowania uczniów i
zaczyna mówić jasno o swojej męce uważając, że uczniowie już dojrzeli do
poznania tej trudnej prawdy. Jak jednak widać w kontemplowanej scenie,
nie jest to dla nich proste do przyjęcia.
1. Zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć.
Jezus w przypływie wielkiej serdeczności zaczyna swoim uczniom
tłumaczyć, że droga, po której On musi pójść i na której zbawi świat, to
jest droga krzyżowa. Bo to jest droga, którą Mu wskazał Ojciec. Nie
tłumaczy tego Jezus tłumom, ale tylko uczniom, licząc że oni będą w
stanie to zrozumieć. Dzieli się Jezus tym co drogie Jego sercu, trudną
sprawą, którą pragnie, by najbliżsi z Nim dzielili.
Czy
jesteśmy gotowi na to, że i z nami Jezus może dzielić się trudnymi
prawdami dotyczącymi Jego życia? Czy chcemy ich słuchać? Czy zgadzamy
się na prawdę o cierpieniu?
2. Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty.
Piotr w imieniu pozostałych uczniów odciąga Jezusa od Jego drogi.
Bierze Go na bok i robi Mu wyrzuty. Płyną one z jego wyobrażeń o
Mesjaszu. I jest to ten sam Piotr, który przed chwilą został nazwany
„skałą, na której Jezus chce zbudować swój Kościół”. Dla Piotra i dla
innych uczniów jest niemożliwe, żeby Mesjasz cierpiał. I dlatego Piotr
dopuszcza się wobec Jezusa wielkiego grzechu, chcąc Go ściągnąć z drogi
Bożej na drogę ludzką. Popatrzmy, jak Piotr tego dokonuje, bo chce
Jezusa zawrócić z obranej przez Niego drogi. Jeżeli Piotr odciąga Jezusa
od Jego drogi, to czy on sam i jego towarzysze będą chcieli chodzić
trudną drogą Jezusa?
Czy i my nie mamy swoich własnych
koncepcji odnośnie Osoby Jezusa i jeśli nam nie pasują do nich postawy
Jezusa, to mamy skłonność bardziej zmieniać Jego niż swoje koncepcje?
3. Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.
Wygląda na to, że Piotr nie chce, aby Jezus szedł drogą wyznaczoną
Mu przez Ojca. Ale ten, który chce przeszkodzić w tym Jezusowi, to
kusiciel i dlatego Jezus nazywa Piotra szatanem. „Zejdź Mi z oczu
szatanie”, bo chcesz mnie prowadzić drogą czysto ludzką. Chcesz
proponować Mi zbawianie świata na tej drodze, a przecież Ojciec wskazał
mi inną. Tutaj przypominają się słowa Izajasza: „Bo myśli moje nie są
myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami wyrocznia Pana” [Iz 55,
8]. Jezus nie waha się użyć mocnych słów wobec tego Piotra, któremu
przed chwilą dał tak wielkie obietnice. Ale to dlatego, że tym razem
Piotr nie słucha głosu Ojca, tylko głosu kusiciela.
Jesteśmy
dzisiaj świadkami, że walczą ze sobą Mądrość Boga i mądrość świata. Tak
bardzo ciężko jest myśleć po Bożemu, tak trudno jest chodzić drogami
Bożymi. Dlatego będziemy ciągle kuszeni, aby chodzić drogami ludzkimi.
Będziemy kuszeni do tego, by być jak Piotr w tej scenie i możemy
usłyszeć to samo co on. Czy zauważamy w sobie takie pokusy? Co z nimi
robimy? Czy nie obrażamy się na Jezusa lub Jego proroków, którzy nam to
nawet w mocnych słowach uświadamiają? Czy mamy świadomość, że tuż po
uległości wewnętrznemu natchnieniu możemy ulec podszeptom kusiciela?
ROZMOWA
KOŃCOWA: Uklęknijmy przed Jezusem, aby Go adorować, uznając, że nam też
bardzo trudno tajemnicę krzyża zrozumieć. Zacznijmy też dziękować
Jezusowi za to, że On jednak tak jasno mówi, nie stwarzając nam iluzji. I
dziękujmy Mu za to, że mówiąc o swoim krzyżu także nie boi się nam
przypomnieć, że i my musimy wziąć krzyż idąc za Nim. Prośmy, abyśmy byli
z Jezusem aż do końca drogi i byśmy Go nie kusili do opuszczenia Jego
drogi posłuszeństwa Ojcu. Powierzajmy też Jezusowi wszystkie nasze
szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a
które nas prowadzą do przyjęcia od Jezusa także trudnych nauk i mocnych
słów upomnienia.
Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ
środa, 27 sierpnia 2014
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym działająca przy naszym Klasztorze Św. Józefa w Wadowicach zaprasza na trzydniowe rekolekcje ewangelizacyjne, które poprowadzi Wspólnota "Mocni w Duchu" z Łodzi.
Temat rekolekcji: "W stronę Życia"
Rozpoczęcie w niedzielę 14. września.
W niedziele po wieczornej Eucharystii godz 18 odbędzie się koncert ewangelizacyjny w wykonaniu Mocnych w Duchu.
Na
zakończenie rekolekcji we wtorek 16 września w naszym Sanktuarium
zostanie odprawiona msza święta godz 18 z modlitwą o uzdrowienie, której
będzie przewodniczył i słowo Boże wygłosi, ojciec Remigiusza Recław
Jezuita.
Serdecznie zapraszają Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym oraz Karmelici Bosi.
wtorek, 19 sierpnia 2014
24 SIERPNIA 2014 XXI
niedziela zwykła
(Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
(Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
Obraz
modlitwy:
Wyobraźmy
sobie Jezusa odpoczywającego po długiej wyczerpującej podróży
wśród uczniów i prowadzącego z nimi rozmowę.
Prośba
o owoc modlitwy:
Prośmy
Pana Jezusa, byśmy umieli szczerze Mu odpowiadać na Jego pytania.
Prośmy o akceptację trudnych prawd wiary głoszonych przez Kościół.
Punkty
pomocne do modlitwy:
Poczujmy
się, jakbyśmy razem z apostołami szli za Jezusem. Zastanówmy się,
jak trudno czasem iść za kimś albo jaki trud należy pokonać, by
gdzieś dojść. Jak ja podążam za Jezusem?
Droga
do Cezarei Filipowej była drogą do miejsca, w którym był oddawany
kult bożkom pogańskim. Czy mam odwagę iść za Mistrzem w takie
rejony życia, które są mi obce?
Wyobraźmy
sobie, że u podnóża góry uczniowie odpoczywają, a Jezus zadaje
im pytanie: Za kogo Mnie uważają ludzie, z którymi się spotykam?
Czy umiem Jezusowi szczerze i w prawdzie odpowiadać?
Jezus
powtarza pytanie i mnie pyta osobiście: Za kogo ty Mnie uważasz?
Czy
z głębi serca mogę powiedzieć za Piotrem: „Ty jesteś Mesjasz,
Syn Boga żywego”?
Czy
być może Jezus jest dla mnie kimś innym?
Porozmawiam
z Jezusem i odpowiem Mu, kim On jest dla mnie.
Wsłucham
się w rozmowę Jezusa z Piotrem. Co znaczy dla mnie zapewnienie
Jezusa dane Piotrowi: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej
Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I
tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na
ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie
rozwiązane w niebie.”?
Czy
we wszystkim zgadzam się z tym, co głosi Kościół?
Jaki
mam stosunek do prawd wiary, których naucza Kościół?
Rozmowa
końcowa:
Poproszę Ducha Świętego, bym
poprzez podążanie za Jezusem umiał przyznawać się do tego, kim
dla mnie jest Jezus Chrystus. Można poprosić Ducha Świętego, by
pouczył mnie o prawdach wiary, które są dla mnie trudne do
zaakceptowania.
niedziela, 17 sierpnia 2014
17 SIERPNIA 2014 XX niedziela zwykła
Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha.” Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela.” A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi!” On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom.” A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów.” Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa. [Mt 15,21-28]
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa, który wchodzi z kobietą kananejską w twardy dialog, zakończony niespodziewanie cudem uwolnienia od złego ducha jej udręczonej córeczki.
PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy, abyśmy potrafili być wytrwali w naszej prośbie do Jezusa za naszych bliskich i by była w nas wielka wiara w moc uzdrawiającą Jezusa; powierzmy Mu to, co może zniewalać naszych bliskich.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
Mamy tu do czynienia z cudem dokonanym na prośbę poganki. Jezus uzdrawia „na odległość”, bez konieczności nawet zobaczenia tej osoby, którą uzdrawia. Wiara potrzebna do uzdrowienia jest wiarą osoby proszącej o uzdrowienie, a nie samej chorej osoby.
1. Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!
Kiedy Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu, zamieszkałe przez ludność pogańską, usłyszała o Nim pewna kobieta z tamtych okolic, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przybyła więc pełna determinacji do Jezusa i upadłszy Mu do nóg prosiła Go, żeby tego złego ducha wyrzucił z jej córki. Tytuł, jakiego używa owa kobieta wobec Jezusa - Panie, Synu Dawida - wyraża jej głęboką wiarę. Prosi ona o ulitowanie się nad nią, ale owocem tego ulitowania się ma być uwolnienie jej córki spod władzy ducha złego.
Czy widzimy zniewolenia, w jakich są nasi bliscy, i czy polecamy je Jezusowi ufni w Jego moc nad złymi duchami? Czy potrafimy, jak ta kobieta, upaść do nóg Jezusa i prosić pełni determinacji? Czy jest w nas miłość do osób, dla których prosimy o uzdrowienie czy też uwolnienie ich z ich zniewoleń?
2. Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom.
Jezus na słowa kobiety nie odzywa się wcale, jest milczący, jak gdyby rozważa, co uczynić. Natomiast na interwencję uczniów chcących by ją oddalił odpowiada tylko, że Jego zadaniem jest spieszyć z pomocą tylko narodowi wybranemu, a nie ludom pogańskim. Wydaje się że Jezus tu głośno myśli. Przeżywa być może dylemat, bo jest wrażliwy na ludzką biedę, a jednocześnie odczuwa posłanie przez Ojca wyłącznie do narodu wybranego. Na natarczywość kobiety Jezus odpowiada bardzo mocno w formie metafory: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom.”
Czy mamy świadomość, że możemy mieć podobne dylematy jak Jezus, gdy będziemy odczuwali wewnętrzną sprzeczność między dwoma wartościami i trzeba będzie ją dobrze rozważyć, by podjąć właściwą decyzję? Czy jesteśmy w stanie usłyszeć mocne słowa od kogoś, kto może nam odmawiać pomocy, o jaką go prosimy, bo będzie on przeżywał podobny dylemat jak Jezus, a nie niechęć do nas?
3. Niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!
Kiedy kobieta, niezrażona reakcją Jezusa, odparła Mu: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, wtenczas Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa. Widać zmianę decyzji pod wpływem uporu kobiety. Jezus odkrywa, że wolą Ojca jest również troska o osoby pochodzące z narodów pogańskich, a nie tylko z narodu wybranego.
„Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” [Dz 10, 38]. Te słowa Piotra wypowiedziane u Korneliusza ukazują nam istotę uzdrawiania dokonywanego przez Jezusa: jest On namaszczony Duchem Świętym i Bóg Ojciec jest z Nim. Czyli uzdrawiająca moc objawiająca się przez Jezusa to dzieło całej Trójcy rozmiłowanej w człowieku. I Jezus przeszedł przez historię ludzkości dobrze czyniąc, a dopiero potem uzdrawiając wszystkich. To oznacza, że dobro do czynienia jest o wiele szersze niż tylko uzdrawianie. Ale też druga ważna rzecz to podkreślenie, że uzdrawianie płynie z czynienia dobra, z wrażliwości na drugiego człowieka. Można by powiedzieć, że to miłość do tego człowieka jest podstawą uzdrawiania, jakiego dokonuje Jezus.
Czy taka postawa jest w nas, kiedy stajemy się narzędziami, przez które Jezus uzdrawia w modlitwie wstawienniczej czy poprzez udzielane przez nas sakramenty? Czy jest w nas tak jak w Jezusie to namaszczenie Duchem, które pozwala nam przechodzić przez życie czyniąc dobro?
ROZMOWA KOŃCOWA: Powierzajmy Jezusowi wszystkie nasze szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a które nas prowadzą do większej wrażliwości na drugiego człowieka i na jego potrzeby, szczególnie na jego zniewolenia i choroby. Prośmy o więcej ufności wobec uzdrawiającej mocy Jezusa dziś się objawiającej poprzez sakramenty i modlitwę wstawienniczą.
Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ
wtorek, 29 lipca 2014
3 SIERPNIA 2014 XVIII niedziela zwykła
Mt 14,13-21)
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa, który choć potrzebuje i poszukuje dla siebie czasu odosobnienia, to jednak widząc tłumy szukające Go odkłada modlitwę i litując się nad nimi, wpierw uzdrawia ich chorych, a potem jeszcze w sposób cudowny ich karmi.
PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy, abyśmy potrafili być dyspozycyjni wobec ludzi i dawać im to wszystko, co jest im potrzebne do rozwoju i wzrastania, byśmy wiedzieli, kiedy trzeba odłożyć modlitwę na później, by być pomocą dla potrzebującego człowieka.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
1. Oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno
Rozważana scena następuje tuż po ścięciu w więzieniu Jana Chrzciciela. Gdy Jezus się o tym dowiaduje, odczuwa, że teraz już nadchodzi Jego kolej w oddaniu życia za Prawdę, skoro ten, który Mu przygotowywał drogę, już to uczynił. Potrzebuje więc Jezus czasu, by nad tym pomedytować, i szuka miejsca pustynnego w odosobnieniu, by pobyć z Ojcem i razem z Nim temu się przyjrzeć. Widzimy, jak Jezus szuka wyciszenia wewnętrznego, jak szuka czasu i miejsca sprzyjających tak wyciszeniu zewnętrznemu, jak i skupieniu wewnętrznemu. „Jezus często usuwa się w ustronne miejsca, w samotność, na górę, najchętniej nocą, aby się modlić”.
Czy w sytuacjach pojawiającego się zagrożenia czujemy potrzebę pobycia w odosobnieniu, by sprawę zobaczyć razem z Ojcem, by się przygotować do jej podjęcia? Czy szukamy wyciszenia zewnętrznego i wewnętrznego, by usłyszeć Boży głos w naszych sercach?
2. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
Jak się jednak okazuje, tłumy dowiedziały się o odpłynięciu Pana Jezusa i poszły za Nim pieszo. Tak więc, kiedy wysiadł On z łodzi, zamiast miejsca pustynnego ujrzał kilkutysięczny tłum. To pokrzyżowanie wcześniejszych planów nie rozgniewało Go jednak, zmusiło natomiast do szybkiego ich zweryfikowania: zlitował się nad ludźmi i wpierw uzdrowił ich chorych, odkładając na później planowaną modlitwę. Troska o ich dobro była większa niż zatroskanie o swoją przyszłość. Nie ma tu nawet mowy, że ludzie prosili o uzdrowienie, lecz wygląda na to, że inicjatywę podjął sam Jezus, by od tego rozpocząć.
Czy potrafimy odłożyć na później zajęcie się swoimi problemami, by pomóc drugiemu człowiekowi? Czy mamy wyczucie, kiedy modlitwę trzeba odłożyć na rzecz spotkania z drugim człowiekiem? Czy zdrowie ciała i ducha drugiego człowieka jest dla mnie wartością, którą chcę mu pomóc otrzymać?
3. Połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom.
Opowiadanie Mateuszowe o nakarmieniu tłumu zawiera te same elementy, co inne opowieści o cudownym nakarmieniu rzeszy ludzi. Jezus lituje się nad ludźmi, podczas gdy uczniowie nie widzą wyjścia z sytuacji. Jezus pyta, ile uczniowie mają chleba, i każe posadzić ludzi na ziemi. Modli się dziękczynnie, łamie chleb i daje go uczniom, by rozdawali ludziom. We wszystkich tych przypadkach obecni najedli się i jeszcze zostały resztki, zebrane do koszów. Różna jest tylko liczba nakarmionych i ilość zebranych ułomków.
Miłość Jezusa do ludzi, którzy znaleźli się w trudnych warunkach, w miejscu pustynnym, o późnej porze dnia, wysuwa się na czoło tego opowiadania i znajduje wyraz w zaspokojeniu ich pierwszych potrzeb. Czyn ten świadczy wyraźnie o mocy Zbawiciela, niemniej wyraźnie jak uzdrowienia, uwolnienia od opętania czy uciszenie burzy zagrażającej życiu apostołów. To kolejna lekcja zatroskania o powierzone sobie owce, i to zatroskania nie tylko o dobro duchowe. Tego mają się od Niego nauczyć Jego uczniowie, którzy po Jego odejściu będą realizowali Jego misję.
Czy nasza postawa przypomina bardziej postawę zatroskanego Jezusa, czy postawę uczniów, których troska o spokój we własnej grupce skłania do nalegania na Jezusa, aby odesłał tych ludzi głodnych, by sami sobie jakoś poradzili?
ROZMOWA KOŃCOWA: Powierzajmy Jezusowi wszystkie nasze szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a które nas prowadzą do większej wrażliwości na drugiego człowieka i na jego potrzeby, zarówno duchowe, jak i materialne.
Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ
wtorek, 22 lipca 2014
27 LIPCA 2014 XVII niedziela zwykła
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa nauczającego w przypowieściach ważnych prawd o Bożym królestwie, które jest najwartościowszym darem Bożym i dla zdobycia którego warto wszystko poświęcić.
PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy, abyśmy potrafili otworzyć się na zrozumienie tego Bożego słowa sercem dobrym i szlachetnym, tak byśmy dla Królestwa Bożego potrafili poświęcić wszystko w naszym życiu.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
Siedem przypowieści tworzy w Ewangelii Mateusza wielką mowę, której tematem jest królestwo Boże. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia ostatnie trzy spośród tych przypowieści, ukazujące kolejne prawdy o Bożym królestwie. Jest ono najwartościowszym darem Bożym, którego zdobycie warte jest poświęcenia wszystkiego.
1. Przypowieść o skarbie i przypowieść o perle
Te dwie kolejne przypowieści są bardzo krótkie i bardzo podobne w ich zakończeniach i zastosowaniu. Są jakby bliźniacze. W obydwu jest podkreślona ogromna radość znalezienia. Radość występuje w całym splocie okoliczności towarzyszących sprzedaży wszystkiego, co dotąd stanowiło wartość, oraz przy kupnie pola czy perły. Znamienne jest to, że zarówno znalazca, jak i poszukiwacz mają dosyć zasobów, aby dokonać kupna, ale dla tego celu muszą sprzedać wszystko, co dotąd posiadali.
Z przypowieści płynie wniosek, że królestwo Boże stanowi największą wartość, ale by je osiągnąć, trzeba pozbyć się wszystkiego. Ta cena jest wymagana, ale i jest ona wystarczająca. W fakcie osiągnięcia królestwa Bożego trzeba widzieć źródło radości. Przypowieść chce więc pokazać walory chrześcijaństwa, które mogą być mniej widoczne dla jednostki czy wspólnoty w czasie próby.
Czy Królestwo Boże jest dla mnie tak wielką wartością, że potrafię dla niej poświęcić najcenniejsze rzeczy? Czy mam świadomość, że w tym królestwie jest Król i to dla Niego warto wszystko oddać, by być blisko Niego? Czy szukam tego królestwa dzień po dniu i czy to napełnia mnie radością?
2. Przypowieść o sieci
Mamy tu przypowieść dotyczącą końca czasów i chwalebnego powrotu Pana Jezusa. Przypomina ona nieco wcześniejszą przypowieść o chwaście, tyle że dotyczy już samego końca, a nie biegu historii. Ukazuje, że królestwo Boże w swym historycznym kształcie, niczym sieć zarzucona w wodę i wyciągnięta na brzeg, zgromadziło dosłownie wszystko. Jednak, jak w przypadku tej sieci, sortowanie nie należy już do nas, lecz do aniołów. Oznacza to, że królestwo ma charakter, który nas przekracza i jest swoistą tajemnicą. Sensem tej przypowieści jest ukazanie, że zło będzie w świecie aż do końca czasów. To samo można powiedzieć o współistnieniu zła z dobrem wewnątrz Kościoła. Ostateczny rozdział złych od dobrych i ostateczna kara za zło zaistnieje dopiero przy końcu czasów.
Czy jest w nas cierpliwość w oczekiwaniu, że niektóre sprawy zostaną rozwiązane dopiero na końcu czasów? Czy nie robimy błędu sortowania ludzi już teraz i podejmowania zajęcia, które przynależy tylko aniołom, i to przy końcu czasów?
3. Uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego
Pan Jezus kończy przypowieści zadając uczniom pytanie, czy zrozumieli to wszystko. A kiedy oni to potwierdzają, Jezus podsumowuje całość dosyć zaskakującym stwierdzeniem, że „każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”. Taka umiejętność łączenia tradycji z tym, co nowe, nie jest rzeczą łatwą, ale jeśli komuś się to udaje, jest to wielkie bogactwo. Tutaj chodzi wyraźnie o umiejętność łączenia znanych już prawd Starego Testamentu z tymi, które głosi posłany od Ojca Jezus. Później znakomicie się to zweryfikowało w życiu i nauczaniu św. Pawła.
W naszym codziennym życiu musimy posiąść mądrość, by wybierając to, co nowe, wybierać zawsze to, co jest naprawdę lepsze. Trzeba jednak mieć mocne korzenie w Ewangelii i zdrowej Tradycji Kościoła, bo „nowoczesne” i „postępowe” nie zawsze oznacza „lepsze” w sensie ewangelicznym.
Jaka jest moja znajomość Ewangelii i Tradycji Kościoła i jaka otwartość na nowe, które przynosi Duch Święty? Czy rozróżniam „nowe” w sensie „nowego wina do nowych bukłaków” od „nowego” w sensie światowego nowinkarstwa, dalekiego od ducha Ewangelii?
ROZMOWA KOŃCOWA: Powierzajmy Jezusowi wszystkie szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a które nas prowadzą do większej otwartości na poszukiwanie Jego królestwa. Prośmy, byśmy stawali się coraz bardziej hojni w poświęcaniu dla tego królestwa wszelkich swoich bogactw. Prośmy też, byśmy nie zapędzali się w naszych sądach w to, co podlega tylko osądowi Boga i Jego aniołów. I prośmy, byśmy otwierali się na nowy powiew Ducha, ale nie mylili go nigdy z światowym nowinkarstwem.
Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)
