Bliźni niekompatybilny?
Jezus nawiązując do tego, rzekł:
Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców.
Ci nie tylko, że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy
na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien
kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to
miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży,
przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko:
podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem
wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.
Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o
nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.
Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego,
który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał
miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie! (Łk 10, 30 – 37)
ZNIECZULICA I LITOŚĆ
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie oparta jest o fakty z życia.
Opisana malowniczo przez Jezusa sytuacja ma miejsce na drodze z
Jerozolimy do Jerycha. Jerycho leży ponad 1100 metrów niżej Jerozolimy,
stąd człowiek, o którym mówi Jezus, schodził do Jerycha.
Dwudziestosiedmiokilometrowy zupełnie niezamieszkały odcinek drogi był w
czasach Jezusa niezwykle niebezpieczny. Bandyci, którzy byli plagą tej
drogi, atakowali szczególnie samotnie podróżujących.
Człowiek, o
którym mówi Jezus został bardzo mocno poszkodowany przez zbójców, którzy
ograbili go ze wszystkiego, zadali mu ciosy (zapewne jako skutek
samoobrony) i porzucili. Pozbawili go własnej godności, a niewiele
brakowało, by odebrali mu również życie.
Wobec takich faktów
zostają postawieni kapłan, lewita i Samarytanin, którzy znajdują się na
tej samej drodze. Kapłan wraca do domu (Jerycha – miasta kapłańskiego)
po odbyciu służby liturgicznej. Domyślamy się, że uszy ma jeszcze pełne
psalmów śpiewanych w świątyni, a szaty mu jeszcze pachną kadzidłem (A.
Jankowski). Spotykając na wpół żywego człowieka staje przed dylematem.
Gdyby zmarł w momencie pomocy, zgodnie z obowiązującym prawem, naraziłby
go na nieczystość, skażenie. Faryzeusze uważali, ze nieczystość
powoduje nawet kontakt z cieniem ciała zmarłego. Wobec takiego dylematu
interpretuje prawo na swoją korzyść. Nie brudzi rąk, nie podejmuje
ryzyka, skrupulatnie przestrzega przepisów prawa, a udzielenie pomocy
pozostawia innym.
W podobny sposób postępuje lewita. Lewici
(należący do pokolenia Lewiego) w czasach Jezusa byli zdegradowani do
roli sług świątynnych i nie podlegali tak surowym regułom, jak kapłani.
Niemniej lewita, o którym mówi Jezus, również bardziej ceni czystość
rytualną niż dobro drugiego człowieka.
Wobec tej samej sytuacji
zostaje postawiony Samarytanin. Samarytanie i Żydzi żyli w nieustannym
konflikcie. Samarytanie byli potomkami Izraelitów i kolonistów z Asyrii.
Żydzi traktowali ich jak półpogan, którzy zdradzili Boga patriarchów.
Postawienie Samarytanina jako przykładu było dla Żydów zgorszeniem i
uderzeniem w ich uczucia patriotyczne.
Samarytanin przełamuje mur
wątpliwości. Pozostawia dywagacje na temat czystości rytualnej. Nie
mija człowieka potrzebującego pomocy. Tekst mówi, że poruszyły się jego
wnętrzności z powodu współczucia, miłosierdzia. Podchodzi do
potrzebującego, obwiązuje jego rany i zalewa oliwą i winem. Oliwę
stosowano w medycynie do przemywania ran, wino służyło do dezynfekcji.
Gesty Samarytanina wyrażają bliskość, wewnętrzną więź, troskę.
Najważniejszy jest zwykle pierwszy gest – przełamanie murów własnego
egoizmu. Cała reszta przychodzi sama. Jeden szlachetny czyn pociąga
następny i tak dokonuje się obieg miłości. Samarytanin nie tylko sam
udziela pomocy potrzebującemu, ale angażuje w nią innych (właściciela
gospody), struktury społeczne. Postępuje jak matka, troszcząc się w
sposób fizyczny i ojciec, ofiarując środki finansowe.
Pytania do refleksji:
Wyobrażę sobie człowieka znajdującego się w potrzebie, który prosi mnie o pomoc. Co mu odpowiem?
Czy moje serce wzrusza się i lituje? Czy potrafi odczytać nieszczęście i ból drugiego człowieka?
Czy reaguję podobnie, jak Samarytanin wobec ludzi, którzy cierpią,
wobec ludzi z marginesu, będących w nędzy duchowej czy potrzebie
materialnej? Czy raczej mam swój udział w obojętności i oziębłości
świata?
GRANICE MIŁOŚCI
Ojcowie Kościoła
interpretują przypowieść Jezusa w sposób alegoryczny. Wprawdzie
przypowieść nie zawiera elementów alegorii, ale warto wspomnieć o tej
interpretacji, ponieważ ona wskazuje na granice w miłości. Samarytaninem
z przypowieści jest sam Jezus Chrystus. Jezus bierze potrzebującego,
obolałego i obumarłego człowieka na swoje ramiona i niesie go jak
pasterz zagubioną owcę. Wcześniej jednak opatruje jego rany. Zalewa je
oliwą miłości i winem radości i mocy. Ojcowie Kościoła widzą tutaj obraz
Eucharystii, w czasie której doświadczamy miłosierdzia i nieskończonej
miłości Boga. Sam Jezus zalewa nasze rany swoją miłością i zmiłowaniem.
Nasze życie powinno być również zbliżaniem się do ludzi poranionych,
leżących przy drodze, ograbionych przez życie, porzuconych,
potrzebujących, proszących wprost lub milcząco o pomoc. Naśladować
Jezusa Dobrego Samarytanina oznacza mieć litość i współczucie, wlewać w
ludzkie rany oliwę i wino naszej dobroci, miłości, brać bliźniego na
ramiona i nieść go. Św. Paweł napisał: Jeden drugiego brzemiona noście i
tak wypełnijcie prawo Chrystusowe (Ga 6, 2).
Samarytanin po
udzieleniu pierwszej pomocy i odtransportowaniu poszkodowanego do
gospody, rodzaju zajazdu, wręcza gospodarzowi dwa denary i powierza mu
troskę o jego dalsze potrzeby. Pozostawia również margines wolności na
dalsze wydatki, które pokryje w drodze powrotnej.
Miłość i
miłosierdzie mają granice. Jest nimi wolność innych. Samarytanin okazuje
miłosierną miłość, czułość, dobroć, ale później, gdy potrzebujący staje
na własnych nogach, pozostawia go. Jezus nie żąda od nas, byśmy
zajmowali się bliźnim nieustannie i dźwigali ciężar ponad siły. Do nas
należy odstawić go do najbliższej gospody. Później jednak musimy
pozostawić mu wolność. Pozwolić, by sam wzrastał, a także pozwolić
działać Bogu.
W naszych relacjach z bliźnimi grozi nam
niebezpieczeństwo manipulacji. Pomoc, troska o drugiego człowieka,
opieka może łatwo przerodzić się w jakiś rodzaj uzależnienia. Dlatego
powinna nam ciągle towarzyszyć świadomość, że drugi człowiek nigdy nie
jest naszą własnością. Drugi człowiek jest darem dla nas, ale jest
wolny. Ponadto musimy pamiętać, że nasza ludzka miłość będzie o tyle
głęboka i wolna, o ile będzie wypływać z pierwszego źródła – z Bożej
miłości. Nikt z nas nie ma dwóch serc. Jednym sercem kochamy Boga i
człowieka. Gdy nasza miłość do Boga będzie szczera, będzie naprowadzać
nas na autentyczną miłość bliźniego, znającą własne granice i szanującą
jego wolność.
Pytania do refleksji:
Czy moje ręce są skore do pomocy i dzielenia się? Czy są od siebie, czy tylko do siebie?
Co stanowi moją oliwę i wino na rany innych?
Czy moja miłość bliźniego pozostawia innym wolność?
W jaki sposób (świadomy lub nieświadomy) byłem manipulowany w moim życiu przez innych?
WRÓG – BLIŹNIM?
Puenta przypowieści jest zaskakująca. Jezus stawia pytanie uczonemu w
Prawie: Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim
tego, który wpadł w ręce zbójców? Pisarz nie jest nawet w stanie wymówić
imienia wroga, dlatego odpowiada: Ten, który mu okazał miłosierdzie.
Bliźnim nie jest pobity człowiek, którego dotknęło nieszczęście. Bliźnim
nie jest też lewita ani kapłan. Nauczyciele żydowscy za bliźnich
uznawali zwykle Izraelitów (por. Kpł 19, 18). Bliźnim jest Samarytanin, a
więc wróg. Bliźnim jest człowiek, który stał się najbliższy
potrzebującemu.
Św. Ambroży podkreślał, że bliźnim nie czynią
więzy krwi, ale miłosierdzie. A więc nie pokrewieństwo, rasa, naród,
wspólnota, partia, klasa społeczna, interesy, zgodność charakterów… W
tym sensie bliźnim jest nawet nasz domniemany wróg (samarytanin),
człowiek daleki od naszych sympatii, gustów, idei, uczuciowych upodobań,
programów. Bliźni nigdy nie jest mi bliski. Przeciwnie, jest daleki,
odpychający, często antypatyczny. Bliźni nie wychodzi mi naprzeciw. Nie
ułatwia kontaktu. Z bliźnim jestem prawie zawsze „niekompatybilny” (A.
Pronzato).
Bliźnim człowiek się staje, gdy zbliża się do innych.
Bliźnim jest każdy z nas, gdy staje się bliski potrzebującego. Człowiek
potrzebujący pomocy ofiaruje możliwość kochania. To nie my wybieramy
bliźnich, ale oni wybierają nas. W naszych relacjach z innymi często nie
jesteśmy tego świadomi. Bardziej koncentrujemy się na odczuciach i
potrzebach, niż na samych osobach, które Bóg stawia na naszej drodze
życia. Ponadto towarzyszy nam zachłanność uczuciowa, która sprawia, że
trudno nam kochać bezinteresownie bliźnich. Raczej wiele oczekujemy.
Stąd nie zauważamy ludzi, którzy proszą nas o pomoc. I zapominamy, że
miłość zawsze jest wzajemna.
Również jako bliźni dla innych
pozostawiamy wiele do życzenia. Nie zawsze potrafimy doceniać dar
dobroci, miłosierdzia, życzliwości, akceptacji, miłości innych. Żądamy
zbyt wiele i zapominamy o ludzkich ograniczeniach.
Pytania do refleksji:
Kogo dotychczas uważałem za bliźniego?
Które osoby są dla mnie najważniejsze. Dlaczego?
Jakie najgłębsze potrzeby i pragnienia spełniały te osoby?
Czy mam żywy kontakt z moimi rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi?
Dla jakich osób jestem szczególnym darem i bliźnim?
Czy jestem świadomy własnych praw oraz praw moich bliźnich?
Opracował Stanisław Biel SJ
niedziela, 10 lipca 2016
O
modlitwie
Modlitwa
jest formą utrzymywania kontaktu z Bogiem
Opowiedział im też przypowieść co do tego, że trzeba się zawsze modlić i nie ulegać zniechęceniu. (Łuk. 18,1)
Znaczenie osobistej modlitwy
"Gdy się modlicie też, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom. Zapewniam was, odbierają swoją zapłatę.Ty natomiast, kiedy się modlisz, wejdź do swojego schowka, zamknij za sobą drzwi i pomódl się do swojego Ojca, który jest w ukryciu, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie jawnie. Modląc się zaś nie paplajcie jak poganie; bo myślą, że zostaną wysłuchani dzięki swojej wielomówności. Nie upodobnijcie się więc do nich, gdyż wasz Ojciec już wie czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie. " (Mat. 6,5-8)
Modlitwy są osobistym uwielbieniem Boga
"Alleluja. Chwalcie Pana z niebios, Chwalcie go na wysokościach!
Chwalcie go, wszyscy aniołowie jego, Chwalcie go, wszystkie zastępy jego!
Chwalcie go, słońce i księżycu, Chwalcie go, gwiazdy świecące!
Chwalcie go, najwyższe niebiosa I wody nad niebiosami!
Niech chwalą imię Pańskie, Bo On rozkazał i zostały stworzone!
Ustanowił je na wieki wieczne, Ustalił porządek, który nie minie.
Chwalcie Pana z ziemi, Potwory morskie i wszystkie głębiny!
Ogniu i gradzie, śniegu i dymie, Wichrze gwałtowny, co pełnisz jego rozkaz!
Góry i wszystkie pagórki, Drzewa owocowe i wszystkie cedry!
Zwierzęta i wszystko bydło, Płazy i ptactwo skrzydlate!
Królowie ziemscy i wszystkie narody, Książęta i wszyscy sędziowie ziemi!
Młodzieńcy, a także dziewice, Starcy razem z dziećmi.
Niech chwalą imię Pana, Bo samo jego imię jest wzniosłe, Chwała jego jest nad ziemią i niebem! Pomnożył moc ludu swego. Chwała wszystkim wiernym jego - Synom Izraela, ludu mu bliskiego. Alleluja." (Ps. 148,1-14)
"Alleluja. Chwalcie Boga w świątyni jego, Chwalcie go na ogromnym jego nieboskłonie. Chwalcie go dla potężnych dzieł jego, Chwalcie go za niezmierzoną wielkość jego!
Chwalcie go na głośnych trąbach, Chwalcie go na harfie i cytrze!
Chwalcie go bębnem i pląsaniem, Chwalcie go na strunach i na flecie!
Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych, Chwalcie go na cymbałach głośnych! Niech wszystko, co żyje, chwali Pana! Alleluja."
(Ps. 150,1-6)
Opowiedział im też przypowieść co do tego, że trzeba się zawsze modlić i nie ulegać zniechęceniu. (Łuk. 18,1)
Znaczenie osobistej modlitwy
"Gdy się modlicie też, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom. Zapewniam was, odbierają swoją zapłatę.Ty natomiast, kiedy się modlisz, wejdź do swojego schowka, zamknij za sobą drzwi i pomódl się do swojego Ojca, który jest w ukryciu, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie jawnie. Modląc się zaś nie paplajcie jak poganie; bo myślą, że zostaną wysłuchani dzięki swojej wielomówności. Nie upodobnijcie się więc do nich, gdyż wasz Ojciec już wie czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie. " (Mat. 6,5-8)
Modlitwy są osobistym uwielbieniem Boga
"Alleluja. Chwalcie Pana z niebios, Chwalcie go na wysokościach!
Chwalcie go, wszyscy aniołowie jego, Chwalcie go, wszystkie zastępy jego!
Chwalcie go, słońce i księżycu, Chwalcie go, gwiazdy świecące!
Chwalcie go, najwyższe niebiosa I wody nad niebiosami!
Niech chwalą imię Pańskie, Bo On rozkazał i zostały stworzone!
Ustanowił je na wieki wieczne, Ustalił porządek, który nie minie.
Chwalcie Pana z ziemi, Potwory morskie i wszystkie głębiny!
Ogniu i gradzie, śniegu i dymie, Wichrze gwałtowny, co pełnisz jego rozkaz!
Góry i wszystkie pagórki, Drzewa owocowe i wszystkie cedry!
Zwierzęta i wszystko bydło, Płazy i ptactwo skrzydlate!
Królowie ziemscy i wszystkie narody, Książęta i wszyscy sędziowie ziemi!
Młodzieńcy, a także dziewice, Starcy razem z dziećmi.
Niech chwalą imię Pana, Bo samo jego imię jest wzniosłe, Chwała jego jest nad ziemią i niebem! Pomnożył moc ludu swego. Chwała wszystkim wiernym jego - Synom Izraela, ludu mu bliskiego. Alleluja." (Ps. 148,1-14)
"Alleluja. Chwalcie Boga w świątyni jego, Chwalcie go na ogromnym jego nieboskłonie. Chwalcie go dla potężnych dzieł jego, Chwalcie go za niezmierzoną wielkość jego!
Chwalcie go na głośnych trąbach, Chwalcie go na harfie i cytrze!
Chwalcie go bębnem i pląsaniem, Chwalcie go na strunach i na flecie!
Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych, Chwalcie go na cymbałach głośnych! Niech wszystko, co żyje, chwali Pana! Alleluja."
(Ps. 150,1-6)
Modlitwa za nieprzyjaciół
"Ja wam natomiast mówię: Kochajcie nieprzyjaciół waszych, błogosławcie przeklinających was, dobrze czyńcie nienawidzącym was i módlcie się za tych, którzy was znieważają i prześladują, "
(Mat. 5,44)
Modlitwa jest miejscem przedstawiania problemów Bogu
"Przestańcie martwić się o cokolwiek, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem przedstawiajcie wasze prośby Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, będzie strzegł waszych serc i waszych myśli w Chrystusie Jezusie. " (Filip. 4,6-7)
Bóg obiecuje wysłuchiwanie modlitw
"Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą " (Mat. 7,7-8)
Jedynym adresatem modlitw jest Bóg, a jedynym pośrednikiem Jezus Chrystus
"Gdyż jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, " (1 Tym. 2,5)
"Jezus odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem; nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze Mnie. Jeślibyście o cokolwiek poprosili w moim imieniu, Ja to spełnię. " (Jan. 14,6.14)
Pełne zaangażowanie w szczerym poszukiwaniu Boga warunkiem wysłuchania modlitw
"Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem" (Jer. 29,12-13)
Nie wyznane Bogu grzechy mogą być przyczyną nie wysłuchanych modlitw
"Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy." (Izaj. 59,1-2)
Wiara jest konieczna do wysłuchania modlitwy
"Dlatego mówię wam: Wszystko, o cokolwiek się modląc prosicie, wierzcie, że otrzymujecie, a spełni się wam. " (Mar. 11,24)
Przestrzeganie przykazań ważne w wysłuchaniu modlitw
"I otrzymujemy od Niego to, o co prosimy, gdyż zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co dla Niego miłe. " (1 Jan. 3,22)
Modlitwy mają być zgodne z Bożą wolą (tzn. z przykazaniami, oraz planem Boga dla naszego życia).
"A to jest ta ufna odwaga, którą mamy względem Niego, że kiedykolwiek prosimy o coś zgodnie z Jego wolą, słucha nas. ." (1 Jan. 5,14)
Wzór modlitwy- Modlitwa Pańska
"Wy więc w taki sposób się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebiosach, niech Twoje imię będzie święcone, niech przyjdzie Twoje Królestwo, niech będzie Twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie poddawaj nas próbie, ale wyzwól nas od złego, gdyż Twoje jest Królestwo, moc, chwała na wieki wieków. Amen. ." (Mat. 6,9-13)
Modlitwa może uczynić cuda
"Wyznawajcie zatem grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście w ten sposób byli wyleczeni. Wiele może skuteczna modlitwa sprawiedliwego. (Jak. 5,16)
Niewłaściwe prośby nie będą wysłuchane przez Boga
"Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, aby stracić to w waszych namiętnościach. "
(Jak. 4,3)
środa, 29 czerwca 2016
14
Niedziela zwykła – (Łk 10,1-12.17-20) – 03.07.2016
Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.
OBRAZ DO MODLITWY:
Wyobraźmy sobie Jezusa, który przemierza Palestynę, nauczając.
PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy o otwartość na Ewangelię Jezusa i wrażliwość na potrzeby Kościoła i świata.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
1. PROSIĆ PANA ŻNIWA
Zanim Jezus wyrusza, by głosić Ewangelię, wysyła przed sobą siedemdziesięciu dwóch uczniów. I zachęca ich do modlitwy: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Te słowa uświadamiają nam, że nie od nas zależy żniwo, nie my jesteśmy panami żniwa. Jesteśmy tylko narzędziami, posłanymi przez Jezusa. Uczeń jest posłany, a więc reprezentuje Jezusa, przygotowuje, jak podkreślają Ewangelie, pobyt Jezusowi. Nie musimy się bać, lękać, bo owoce i tak zależą od Pana żniwa. My mamy spokojnie głosić Jezusa – słowem i życiem i modlić się o owoce naszej pracy.
Czasem cechuje nas pragnienie nawracania wszystkich albo lęk o brak powołań. Podświadomie drzemie w nas pokusa sukcesu. Tymczasem to nie jest nasze zadanie. Każdy ma swoją drogę, swój czas. Pan Jezus zbawił nas wszystkich, a nawrócenie indywidualne jest darem Boga. Trzeba trochę pokory i zgody na to, że Pan Bóg będzie działał przez nas i On ma najlepsze metody. Potrzeba także modlitwy o nowych robotników do pracy w Winnicy Pana.
Czy mam świadomość, że nie ja jestem Zbawicielem, tylko Jezus? Czy nie chcę nawracać wszystkich wkoło, zamiast rozpocząć od siebie? Czy modlę się o nowe powołania kapłańskie i zakonne?
2. STYL UCZNIA
Jezus wskazuje również na styl, jaki ma cechować ucznia Jezusa. Jest nim pokój, prostota, ubóstwo, wewnętrzna wolność. Uczniowie mają być wysłannikami pokoju. Mają swoim słowem i życiem głosić ducha przebaczenia, miłosierdzia, pojednania, pokoju, współczucia Boga dla człowieka.
My często żyjemy w środowiskach nieprzychylnych Jezusowi, Kościołowi, w środowiskach ludzi sfrustrowanych, pełnych goryczy, nieżyczliwych, a nawet agresywnych. Najlepszą bronią jest wtedy podejście ewangeliczne – życzliwość, łagodność, współczucie. Bo człowiek zły staje się dobrym nie przez pouczanie, czy nacisk, ale przez czyny miłości, a więc akceptację, współczucie, miłosierdzie.
Drugą bronią ucznia jest jego styl życia. Nie noście z sobą trzosa, ani torby, ani sandałów. Proste i ubogie życie jest najbardziej autentycznym świadectwem. Uczeń Jezusa ma kontestować współczesny, odległy od ewangelicznego, model życia. Ma swoim życiem pokazywać, że prostota życia, a nie bogactwo, daje autentyczną radość.
Prostota życia pozwala bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach i środkach. Pozwala poświęcać czas i energie innym, dobru wspólnemu. Daje też wewnętrzną wolność i pokój, którego brakuje w nadmiernym zabieganiu i troskach. Zbyt wygodny styl życia prowadzi z kolei do obojętności i znieczulicy społecznej. Nie pozwala zrozumieć ludzi ubogich ani solidaryzować się z nimi. Zamiast troszczyć się o Królestwo Boże, troszczymy się o siebie i własne wygodne gniazdko.
Jaka jest moja Ewangelia, którą głoszę swoim życiem? Co wnoszę w życie ludzi sfrustrowanych? Czy mój styl życia cechuje prostota i autentyzm? Czy moje serce nie staje się coraz bardziej ociężałe i niewrażliwe na sprawy Boga i troskę o Jego Królestwo? Czy umiem znosić cierpliwie jakieś braki materialne czy niedogodności związane z życiem codziennym? W jaki sposób angażuję się w troskę o sprawiedliwość na moim odcinku życia?
3. RADOŚĆ UCZNIA
Gdy uczniowie wrócili z pracy misyjnej, dzielą się z Jezusem swoją radością. Cieszą, się, że mają władzę nad złem, nad demonami. Wydawałoby się, że to słuszny powód do radości. A Jezus mówi – nie z tego się cieszcie, ale z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie.
My na co dzień możemy również cieszyć się z wielu rzeczy nawet pobożnych, z nawrócenia bliskich, postępu w życiu duchowym, z udanej medytacji, owocnych rekolekcji, lepszego poznania siebie… Jezus jednak mówi, że nie to jest najważniejsze, ale to, że nasze imiona są zapisane w niebie, a więc to, co ma wartość wieczną, nieprzemijającą, trwałą…
Zauważmy z czego cieszy się Jezus. W tej właśnie chwili Jezus cieszy się, że Bóg objawia prawdy wieczne prostym, pokornym, cieszy się, że każdy może poznać Boga Ojca, nawet ludzie niewykształceni, nieskomplikowani, dalecy od czytania i zrozumienia Pisma Świętego i Kościoła (Łk 10, 21). A później powie uczniom na osobności, że są szczęśliwi, a więc mają powód do radości, dlatego, że Go widzą. Są blisko Jezusa, a dzięki Niemu są blisko Ojca. Poznając Jezusa, poznają Ojca. Kontemplując oblicze Jezusa, doświadczają tajemnicy miłości Boga (por. Łk 10, 23n).
Co jest źródłem mojej codziennej radości? Z czego ja się cieszę na co dzień? I czy moja radość jest bliska radości Jezusa i radości Boga Ojca?
ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy, byśmy trwali w codzienności u boku Jezusa i módlmy się, byśmy byli dobrymi robotnikami w Winnicy Pana. Módlmy się również o radość prawdziwą.
Opracował: Stanisław Biel SJ
poniedziałek, 30 maja 2016
5 CZERWCA 2016 Niedziela
X niedziela zwykła
(Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.
Wyobraźmy sobie kondukt pogrzebowy i Jezusa, który dotyka umarłego młodzieńca, wskrzeszając go do życia. Inny obraz: przypomnijmy sobie spowiedź, która wzbudziła w nas największą radość pokój.
PROŚBA O OWOC MODLITWY:
Prośmy o zrozumienie głębi grzechu i pragnienie życia w prawdzie.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:
1. PRZYKUCI DO MAR
Ewangelia o wskrzeszeniu przez Jezusa młodego człowieka z Nain w sposób obrazowy ukazuje istotę sakramentu pojednania. Każdy grzech sprawia, że jesteśmy, jak młody człowiek – martwi. Grzech odcina soki życiowe, które łączą nas z Bogiem Ojcem, fałszuje nasze relacje z bliźnimi i wprowadza nieład i niepokój w nasze serca. Życie w grzechu jest dalekie od pełni życia. Przypomina raczej wegetację niż świadomą egzystencję. Mary, które przykuwają do tego, co ziemskie i całun śmierci uniemożliwiają przejrzyste, jasne i pełne widzenie Boga, innych ludzi i siebie.
Grzech sprawia, że młody człowiek w nas powinien nie może żyć i cieszyć się pełnią życia, ale powoli usycha i umiera. Jest przykuty do mar i okryty całunem śmierci. Co powinno we mnie ożyć, rozkwitnąć? I dlaczego nie może żyć? Dlaczego we mnie umarł młody człowiek? Co stanowi moje mary i całun śmierci?
2. MŁODZIEŃCZE, TOBIE MÓWIĘ WSTAŃ!
Jezus, który spotyka kondukt żałobny lituje się nad matką młodego człowieka, dotyka mar i mówi: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Grzech sprawia, że jesteśmy przykuci do jednego punktu widzenia, naszych ambicji, planów, własnego zdania, itd. Patrzymy wówczas na rzeczywistość przez pryzmat naszych zniewoleń i pożądań. W sakramencie pojednania Jezus dotyka naszych mar i każe nam powstać do życia. Daje energię, siłę, by powstać i patrzeć szerzej, by otrząsnąć się z iluzji i zniewoleń, które nie pozwalają widzieć rzeczywistości w całej prawdzie.
Na słowa Jezusa, zmarły usiadł i zaczął mówić. Usiąść oznacza wejść w inny wymiar rzeczywistości. Gdy się leży sparaliżowanym, przykutym do mar, nawet, gdy się żyje, widzi się niewiele. Czasem jedynie sufit. Powstać oznacza widzieć inną rzeczywistość, inne kierunki; wejść w dialog z rzeczywistością, z Bogiem, z bliskimi, ze wspólnotą. Oznacza zrzucenie ograniczeń i blokad, którymi się otaczamy, a które nas coraz bardziej zamykają w sobie i w efekcie niszczą.
Jakich planów, ambicji, wizji trzymam się kurczowo? Z jakich iluzji powinienem dziś zrezygnować? Co mnie najbardziej zniewala? Czy wierzę, że Jezus ma moc uzdrowić mnie z wszelkich ograniczeń?
3. POJEDNANIE Z OJCEM I KOŚCIOŁEM
Kiedy młodzieniec zaczął mówić, Jezus oddał go swojej matce. Młodzieniec był jedynym synem swej matki. Jego śmierć zrodziła w niej nieopisany smutek, cierpienie i ból. Każdy z nas jest jedynym synem swego Ojca w niebie. Nad każdym z nas Bóg wypowiedział i wciąż wypowiada słowa: Tyś jest mój syn umiłowany. Dlatego każde odejście, każdy grzech rodzi ból i smutek Boga. A każdy powrót jest nieopisaną radością. W sakramencie pojednania Jezus przywraca nas na nowo swojemu Ojcu, jedna nas z Ojcem, łączy ze źródłem życia.
Opis wskrzeszenia młodzieńca kończy się radością, jaka rodzi się w uczestnikach pogrzebu. Uwielbiają Boga i głoszą Jego wielkość po całej Judei i okolicy. Taka sama radość powstaje w niebie na widok powracającego grzesznika (por. Łk 15,10). Taka sama radość powinna towarzyszyć wspólnocie Kościoła. Nie ma grzechów prywatnych. Grzesząc ranimy innych. Inni z kolei ranią nas. Te wzajemne zranienia muszą wpływać na całą wspólnotę. Dlatego każde pojednanie z Bogiem Ojcem – poprzez Jezusa – jest również pojednaniem z Kościołem i wielkim świętem.
Jakie grzechy wnoszę do wspólnoty Kościoła? Czy potrafię i chcę wierzyć, że Bóg cieszy się z mojego powrotu i już dawno zapomniał, wymazał i przemienił to, co ja ciągle jeszcze sobie wyrzucam? Czy mam świadomość społecznego wymiaru i konsekwencji grzechów? Jakie uczucia rodzą we mnie odejścia i powroty innych do Boga i Kościoła?
ROZMOWA KOŃCOWA:
Rozmawiajmy z Jezusem Lekarzem i Uzdrowicielem. Prośmy, aby z miłością dotknął naszych mar i ożywił to wszystko, co w nas uschło, umarło, albo wegetuje i stopniowo obumiera.
Stanisław Biel SJ
środa, 18 maja 2016
22
MAJA 2016 Uroczystość
Trójcy Przenajświętszej
(J
16,12-15)
Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.
Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.
Na
początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności.
Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym
Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka
się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie
zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją
uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę
intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich
myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe
spotkanie.
b) Prośba o właściwą intencję:
Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i
czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego
Boskiego Majestatu . Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i
zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i
w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z
wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku
niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
Prosić o to czego chcę i pragnę Tutaj
prosić o dar zawierzenia Bogu
Punct
1. Teraz znieść nie możecie
Jezus mówi swoim uczniom, że jeszcze wiele ma im do powiedzenia.
Oznajmia równocześnie, że w tym momencie uczniowie nie są w
stanie przyjąć więcej. Można zatem zadać pytanie: jakie są te
rzeczy, których uczniowie nie są w stanie znieść? Aby na nie
odpowiedzieć, trzeba zastanowić się nad tym, w jakim momencie
swojego ziemskiego życia Chrystus wypowiada te słowa. Otóż, czyni
to na niedługo przed swoją męczeńską śmiercią i
zmartwychwstaniem. Zatem najważniejsze wydarzenia w historii
ludzkości mają się jeszcze dokonać. I to ich przeżycie ma
doprowadzić uczniów do zrozumienia tajemnicy rzeczywistości. Czy
próbuje zawierzyć Chrystusowi w Jego prowadzeniu? Czy ufam w jego
słowa? Czy nie buntuje się bez potrzeby?Punct 2. Przyjdzie On, Duch Prawdy
W historii ludzkości Duch Święty jest osobą boską, która najpóźniej w pełni się objawia. Najpierw objawia się Bóg Ojciec. Za pośrednictwem proroków prowadzi On Lud Wybrany, dając mu Tablice Dekalogu. Jako drugi objawia się Syn Boży, który poprzez wierność Ojcu, aż do śmierci krzyżowej, uczy ludzi miłości. I to On wreszcie zapowiada przyjście Ducha Świętego. Ma on wraz z wyznawcami Chrystusa budować wspólnotę Kościoła. Ma wreszcie doprowadzić tę wspólnotę do całej prawdy. Jest Duchem Prawdy. Pod Jego wpływem powstają we wspólnocie chrześcijan pierwsze pisma natchnione. Pod Jego wpływem gromadzą się pierwsi wyznawcy Chrystusa. Kim dla mnie jest Duch Święty? Czy modle się do Niego?
Punct 3. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje
Od Świętego Augustyna nauka Kościoła została wzbogacona o bardzo sposób dociekania tego, czym jest Trójca Święta. Otóż, Święty ten miał wizję chłopca, który wykopawszy dołek na plaży, usiłował przelać morze do owego dołka. Zapytany o to, co robi, odpowiedział metaforycznie, że prędzej przeleje morze do tego dołka niż jego współrozmówca zgłębi tajemnicę Trójcy.
N apewno można, a nawet należy rozważać tajemnicę Trójcy Świętej, ale nie liczmy na to, że poznamy ją do końca. Pewne rzeczy możemy stwierdzić. Np. to iż wszystko, co ma Ojciec jest Chrystusa, tzn. między osobami Trójcy Świętej występuje jedność, którą można by nazwać doskonałą. Zapytajmy siebie, co dla nas oznacza wyrażenie Trójca Święta i jak to się przekłada na nasze życie? Zapytajmy się wreszcie, czy dążymy w naszym życiu do jedności?
Modlitwa na zakończenie:
Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie,
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie dopuść mi oddalić się od Ciebie.
Od złego ducha broń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen. Michał Karnawalski SJ
środa, 11 maja 2016
15
MAJA 2016 Niedziela
Zesłania Ducha Świętego
Wieczorem
owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy
drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus,
stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy,
pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy
Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec
Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na
nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym
odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są
im zatrzymane (J
20, 19-23).
OBRAZ DO MODLITWY: Przedstawmy sobie zalęknionych uczniów zgromadzonych w Wieczerniku i Jezusa, który staje pośród nich i wlewa w ich serca nadzieję, pokój i radość.
PROŚBA O OWOC MODLITWY: Prośmy o pokój Jezusa. Módlmy się o miłość, która leczy wszystkie blizny i zranienia. Prośmy o dary Ducha Świętego.
PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY: 1. ZAMKNIĘTE DRZWI SERCA
Spotkanie Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami większość egzegetów umieszcza w Wieczerniku. Wieczernik to obszerna, przestronna sala, która znajdowała się zwykle na piętrze w górnej części domu. Służyła za miejsce przyjęć, zebrań, nauki i modlitwy.
Zobaczmy najpierw sytuację egzystencjalną uczniów przed spotkaniem z Jezusem. Uczniowie zebrani w Wieczerniku po śmierci Jezusa przeżywali niepokój. Trudno jednak oddać ludzkim językiem, co oznaczał ich niepokój. Był to niepokój graniczący z rozpaczą. Uczniowie stracili wszystko. Niepokój uczniów wypływał też z obawy przed Żydami: drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Zamknięcie się, obawa przed Żydami to lęk przed najbliższą przyszłością. Ale uczniowie obawiają się nie tylko prześladowania ze strony Żydów, a więc najbliższej przyszłości. Uczniowie obawiają się przyszłości w ogóle. Przyszłość dla uczniów nie istnieje. Dopóki Jezus był z uczniami, mówił im, co mają czynić, działać, jak mają żyć. Wiedzieli, że mają iść na cały świat, by głosić Ewangelię. I nagle w Wielki Piątek to wszystko zostało ucięte, jak wstęga. Została pustka. Jak dalej żyć? Dla kogo żyć? Co robić? Największy lęk, największą obawę przeżywa człowiek, który stracił perspektywę na przyszłość; stracił nadzieję.
Czy lęki o przyszłość nie zdominowały całej przestrzeni mojego życia? Kto jest tym Żydem, którego najbardziej się obawiam i przed którym zamykam drzwi mojego serca?
2. POKÓJ WAM! W dramat uczniów wchodzi Jezus mimo zamkniętych drzwi. Zamknięte drzwi ani strach uczniów ani inne formy samoobrony nie mogą Go powstrzymać. Również żadna zamknięta, oddzielona od innych wspólnota nie może przeszkodzić Zmartwychwstałemu, by wkroczył w jej środek i przemienił ją od wewnątrz. Chrystus jest w stanie pokonać w człowieku i we wspólnocie każdą barierę. Może wejść mimo zamkniętych drzwi serca i umysłu do każdego człowieka i usunąć wszystkie bariery i przeszkody.
Pierwszym darem Jezusa dla uczniów jest pokój. Św. Jan w tej krótkiej scenie aż dwa razy przytacza pozdrowienie Jezusa: Pokój wam! Jezus nie tyle życzy pokoju, co daje. Jednak pokój Jezusa stoi w opozycji do pokoju, jaki lansuje świat: pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję (J 14, 27). Źródłem trwałego pokoju uczniów jest obecność Jezusa Zmartwychwstałego w ich sercach. O. Pinckaers OP wyróżnia dwa rodzaje pokoju. Pierwszy – to pokój powierzchowny. Polega on na braku wojny, walki, konfliktów, większych ognisk zapalnych. Taki pokój idzie często w parze ze strachem przed walką, z ustępstwami, kompromisami, z ucieczką przed zaangażowaniem, a ostatecznie związany jest z tchórzostwem. Jest to pokój za wszelką cenę. W codziennym życiu wyraża się np. niezdolnością stanowczego powiedzenia tak lub nie, w przyjmowaniu postawy obojętnej, ucieczce przed odpowiedzialnością, usprawiedliwianiu wszystkiego argumentem pokoju i zgody. Tak rozumiany pokój (albo raczej spokój) jest pokojem powierzchownym, pokojem, jaki daje świat. Jest to pokój fałszywych proroków, którzy głośno krzyczą, ale nie podejmują żadnych decyzji ani trudu, by go zrealizować.
Drugi rodzaj pokoju (pokój głęboki, wzniosły) to życie w prawdzie, sprawiedliwości, w miłosierdziu. Taki pokój zakłada czyny, a także walkę. Błogosławiony jest nie ten człowiek, który żyje w spokoju, ale ten, który wprowadza pokój, czyni pokój: Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5, 9). Głęboki pokój nie wyklucza problemów i konfliktów. Ale daje siłę, by je podejmować i rozwiązywać. Taki pokój płynie od Boga.
Zauważmy jak często w naszym życiu szukamy pokoju poza Jezusem i szukamy bezskutecznie. I zastanówmy się, jaki pokój towarzyszy naszemu trudowi życia. Prośmy o przekonanie, że tylko Zmartwychwstały Jezus może uspokoić duszę człowieka; tylko On może wnieść w nasze serca prawdziwy pokój. miłość i życzliwość?
3 WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO W Wieczerniku Jezus tchnął na swoich uczniów i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego. Tę scenę można porównać do pierwszego tchnięcia, gdy Bóg w ogrodzie Eden tchnął w Adama Ducha ożywiającego i Adam ożył (Rdz 2, 4-7). W Wieczerniku jesteśmy również świadkami nowego stworzenia. Ludzie, w których wszystko było wypalone, w których brak było życia, zostają ożywieni, bo otrzymują Ducha Ożywiciela. Odtąd nie będą się już obawiać Żydów ani przyszłości. Więcej, będą cieszyć się, iż mogą cierpieć dla Jezusa. Duch Pocieszyciel czyni z uczniów nowych ludzi, ludzi misji, głosicieli Bożej sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju – nowe stworzenie. Pozwala uczniom żyć, działać, kochać – jak Jezus.
Kiedy Jezus wlewa w nas Ducha Świętego, możemy mówić, działać, kochać, jak On. Jezus poprzez swego Ducha daje nam swoją miłość. Perski mistyk Czalad ed-din ar-rumi nazywa oddech, ducha – zapachem miłości Boga. Tchnienie Jezusa w nas jest tworzeniem nowej rzeczywistości. Jest nią miłość, która nas przenika. Ta miłość wyraża się przede wszystkim w przebaczeniu: Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Nie są to słowa odnoszące się jedynie do sakramentu pojednania. Jest to również przebaczenie, którym obdarowujemy się nawzajem. Zdolność przebaczenia człowiekowi, który nas zranił jest, według św. Jana, wyrazem działania Ducha Świętego.
Jeśli nie potrafię przebaczyć drugiemu, to jestem z nim związany. Moje wnętrze wypełnia złość, ból, smutek. Bliźni, któremu nie przebaczyłem, kształtuje wtedy mój nastrój, moje wnętrze i ma nade mną władzę. Grzech i brak przebaczenia izoluje człowieka i rozbija wewnętrznie. Przebaczająca miłość wprowadza pokój, harmonię i włącza we wspólnotę.
Do kogo chciałbym dziś wyciągnąć rękę w geście pojednania? Czyje grzechy jeszcze zatrzymałem brakiem przebaczenia?
ROZMOWA KOŃCOWA: Prośmy Jezusa, by wlał w nasze serca swego Ducha, swoją miłość. Prośmy, by Duch Święty leczył wszystkie nasze rany, by nas ożywiał i umacniał w naszej misji.
Opracował: Stanisław Biel SJ
Zapraszamy
na rozważanie Słowa Bożego
po adoracji w grupie dzielenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)