środa, 17 września 2014

21 WRZEŚNIA 2014 XXV niedziela zwykła

Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. Mt 20,1-16
OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy Jezusa nauczającego w przypowieści ważnej prawdy o relacji do Niego tych, którzy pracują w Jego winnicy.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy o to byśmy byli ufnymi sługami w Jego winnicy, nie oczekującymi jakiegoś specjalnego wynagrodzenia za nasz trud, gotowymi na otrzymanie tego, czego sam Jezus zadecyduje nam udzielić.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

Pan Jezus opowiada uczniom przypowieść o królestwie niebieskim, porównując je do gospodarza, który najmuje robotników do swej winnicy i czyni to od wczesnego ranka do końca dnia. I po wszystkim rozlicza się z każdą grupą, płacąc im tyle samo, co wydaje się niesprawiedliwe i tym, co pracowali od samego rana, i ... temu, kto czyta tę przypowieść bardzo powierzchownie. Są bowiem zasadnicze różnice nie tyle w długości pracy, ile w sposobie zatrudniania poszczególnych grup. Przyjrzyjmy się tym trzem sposobom, bo nasza relacja do Boga Gospodarza może mieć takie różne formy.

1. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Pierwsza grupa jest zatrudniona od wczesnego ranka i są w niej ci, którzy - jak to sami powiedzieli na koniec dnia - znosili ciężar dnia i spiekoty. Ale to też jedyna grupa, z którą gospodarz umówił się na konkretną zapłatę, o denara za cały dzień pracy. I tyle za tę pracę otrzymali. Są to wyrachowani najemnicy, którzy kiedy zauważyli, że zatrudnieni później otrzymali po denarze, myśleli, że więcej dostaną. I kiedy i oni otrzymali po denarze, o którego się umówili, wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi. Na co ten spokojnie im odrzekł: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę?”

Czy nie jesteśmy wyrachowani w relacji do Boga, umawiając się z Nim na konkretną zapłatę za pracę w Jego winnicy? Czy nasza relacja do Niego nie jest „kupiecka”, z pretensjami wobec Jego życzliwości do „krócej pracujących” ?

2. Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam.

Następna grupa to wynajęci około godziny trzeciej, szóstej i dziewiątej (czyli według naszego czasu o dziewiątej, w południe i o piętnastej). Kiedy gospodarz zobaczył ich stojących na rynku bezczynnie, rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. I oni poszli, w odróżnieniu od wcześniejszych nie umawiając się o konkretną stawkę za swoją pracę. Zgadzają się, że o tym zadecyduje sam gospodarz już po ich pracy, dając im „co będzie słuszne”. To ufni pracownicy, którzy za tę krótszą pracę otrzymali tyle samo, co tamci, i to zarówno ci pracujący od dziewiątej, jak i ci którzy zaczęli dopiero o piętnastej. Ci jednak nie mieli pretensji, że między ich zapłatą gospodarz nie uczynił zróżnicowania.

Czy potrafimy angażować się w sprawy winnicy Pańskiej bez określania zapłaty za to, gotowi na przyjęcie tego, co Pan uzna za słuszne? Czy ufam, że to co otrzymam, naprawdę będzie „słuszną zapłatą”?

3. Idźcie i wy do winnicy!

Gdy gospodarz wyszedł około godziny jedenastej (nasza siedemnasta), czyli godzinę przed końcem pracy, spotkał jeszcze innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Kiedy mu odpowiedzieli: „Bo nas nikt nie najął”, wtedy rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” Tym już nawet nie obiecał, że da im co słuszne, oni poszli całkiem bezinteresownie, nie wiedząc nawet, czy dostaną zapłatę za tę godzinę pracy. To bezinteresowni słudzy. Ale i ich bezinteresowność została wynagrodzona i gospodarz to skomentował słowami skierowanymi do tych, którzy mieli pretensje: „Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”

Czy potrafimy bezinteresownie pracować dla Boga i cieszyć się z Jego obdarowania, które przewyższa wkład naszej pracy? Czy cieszę się, że jest On tak dobry, że nie bawi się w buchalterię, tylko rozdaje swoim ufnym dzieciom hojną ręką?

ROZMOWA KOŃCOWA: Powierzajmy Jezusowi wszystkie nasze szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a które nas prowadzą do większej bezinteresowności w służeniu w Winnicy Pańskiej i prośmy, byśmy nie patrzyli złym okiem na hojność, z jaką Bóg obdarza tych, którzy Mu ufają.

Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ
Zapraszamy w każdy czwartek na rozważanie Słowa Bożego po adoracji w grupie dzielenia.

piątek, 12 września 2014

Serdecznie zapraszam na rekolekcję ewangelizacyjne >>W stronę Życia<<;
które poprowadzi wspólnota z Łodzi Mocni w Duchu,
Nauki wygłosi, jezuita o. Remigiusz Recław.
 
Zaczynamy, na Karmelu w Wadowicach, 14 września w niedzielę,
Homilie będzie głosił na każdej Mszy świętej (godz. 6:30, 8:00, 9:15, 10:30, 11:45 lub 18:00) o. Remigiusz
po wieczornej Mszy św. koncert ewangelizacyjny.
15 września – poniedziałek – Msza św. o godz. 9:00, 18:00
16 września - wtorek – Msza św. o godz. 9:00 i 18:00 z modlitwą o uzdrowienie.
 
Zapraszam - przyjdź i weź ze sobą rodzinę i przyjaciół,  
W s z y s c y   są mile widziani,
Z Bożym błogosławieństwem,

poniedziałek, 8 września 2014

14 WRZEŚNIA 2014  XXIV niedziela zwykła

Święto Podwyższenia Krzyża świętego

 J 3,13-17)
Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

 

 

MEDYTACJA
i PUNCTA do niej:

a) Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.
b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (ĆD 46). Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.
c) Obraz: Ustalenie miejsca, jakby się je widziało (ĆD 47) wyobraźmy sobie scenę ukrzyżowania, dziś zwróćmy szczególną uwagę na krzyż, jego wygląd, ciężar, co on znaczył dla ludzi wtedy a co znaczy dla nas dziś
d) Prośba o owoc medytacji: Prosić o to czego chcę i pragnę (ĆD 48) Tutaj prośmy o łaskę wejścia w sposób działania Jezusa, wejścia na drogę dawania, drogę pojednania i przebaczenia, drogę szukania jedności, szukania dobra w sobie, w drugim człowieku i w świecie umiłowanym przez Boga. Prośmy, by każda Msza święta pozwalała nam coraz bardziej powierzać się w ręce naszego Pana i otwierać się na Jego przychodzenie i Jego życie w nas.
[Ć D 228] Uwaga 3. Chociaż we wszystkich tych kontemplacjach podaje się pewną określoną liczbę punktów, na przykład trzy lub pięć itd., odprawiający kontemplację może przyjąć mniej lub więcej punktów odpowiednio do tego, co uzna za lepsze. W tym celu bardzo pomaga, by przed rozpoczęciem kontemplacji przewidzieć i określić punkty, którymi zamierza się zająć.
[ĆD 76] Addycja 4. Rozpocząć kontemplację albo klęcząc, albo leżąc krzyżem na ziemi, albo leżąc na wznak, albo siedząc, albo stojąc; i zawsze trzeba zmierzać ku temu, co chcę osiągnąć. Zwracamy uwagę na dwie rzeczy:
1. Najpierw na to, że jeżeli odnalazłem coś klęcząco, nie zmienię pozycji, a jeżeli leżąc krzyżem, to podobnie itd.
2. Na przedmiocie, w którym odnalazłem to, czego szukam, zatrzymam się bez niespokojnego przechodzenia do następnego punktu, aż będę zupełnie zadowolony.

Punkt 1. Bóg umiłował świat.

Tyle razy już słyszeliśmy te słowa. Bóg nas kocha. Bóg mnie kocha. Kocha, a więc chce dla nas dobrze. Kocha, a zatem możemy Mu zaufać. Kocha. Wsłuchajmy się w to słowo. Zatrzymajmy się na modlitwie nad tymi słowami: Bóg umiłował świat. On umiłował każdego na tym świecie. Umiłował mnie, umiłował moich bliskich, krewnych. Umiłował moich znajomych, moich przyjaciół. Umiłował także moich nieznajomych, nieprzyjaciół. Bo w każdym człowieku jest dobro. Nieraz może być bardziej lub mniej odkryte, dostrzegalne.
A jak ja patrzę na siebie? Czy ja siebie kocham? Jak patrzę na ludzi wokół mnie? Czy mam tę świadomość, że Pan Bóg ich kocha? To jest nasze życiowe wyzwanie. Przekonać się o tym, że te słowa są prawdziwe. Że Pan Bóg, nasz Stwórca i Ojciec, umiłował świat. Może mamy poczucie, że jednak ten świat, ludzie wokół pozostawiają wiele do życzenia. Nieraz ranią, rozczarowują. Niekiedy my rozczarowujemy się samymi sobą. Bo coś nie wyszło, nie jest takie, jak byśmy chcieli. Ale to nie zmienia faktu, że Bóg właśnie takich nas kocha. Teraz.

Punkt 2. Dał swojego Syna.
Jezus jest naszym Zbawicielem. On objawił nam miłość Ojca, który chce naszego szczęścia. Jezus podejmuje drogę uniżenia, drogę pokory, drogę służby, drogę dawania życia. Bezintersownie, bez oczekiwania własnej korzyści. On jest darem Boga Ojca. Bóg w Jezusie daje nam samego siebie. Kiedy uczestniczymy w Eucharystii, jesteśmy tego świadkami, że Bóg wydaje się w nasze ręce. On się nie waha powierzyć się naszym dłoniom. Nie boi się być bezbronny. Bo On nas miłuje. Widzi w nas dobro. Tylko czy my otworzymy się na ten dar? Czy przyjmiemy Jezusa, właśnie takiego – bezbronnego, uniżonego, pokornego? Ale w tym wszystkim wielkiego, wywyższonego. Pana. Może mamy takie doświadczenie, że chcieliśmy coś ofiarować, z czegoś zrezygnować, coś zostawić, od czegoś się uwolnić, z czymś zerwać... ale nie mogliśmy. Ale Jezus może nas uzdolnić do tego, byśmy mogli dawać nasze życie, ofiarować siebie, to, co mamy cennego, nasze talenty, ofiarować je po to, by one mogły zaowocować. Tu jest cała tajemnica, że dając, nie tracimy, ale sami otwieramy się na jeszcze większe i wspanialsze dary. To tak jak w czasie Mszy świętej. Oddajemy Bogu rzeczy proste, chleb – owoc ziemi i pracy ludzkich rąk – i wino – owoc winnego krzewu. Z tymi darami ofiarujemy Bogu siebie – nasze życie, nasze radości, nasze trudy, smutki, naszą niemoc... I co otrzymujemy w zamian? Sam Bóg przychodzi do nas. On, który jest źródłem naszego szczęścia, który tylko może dać pokój. On sam przychodzi do naszego serca, by w nim zamieszkać.

Punkt 3. Bóg nie posłał swego Syna, aby świat potępił.
Powstaje pytanie: Jak ta rzeczywistość krzyża może się objawiać w naszym życiu? Jak możemy mieć w niej udział? Odpowiedzią są wyciągnięte na Krzyżu ręce Zbawiciela. To wymowny gest otwarcia rąk, przyjęcia każdego. Te Boskie ręce zostały przygwożdżone do drzewa. Nasze ręce nie zostały przygwożdżone, możemy wybierać. I faktycznie wybieramy. Szukając jedności, szukając pojednania i przebaczenia, otwieramy nasze ręce, nasze serce dla drugiego człowieka. Dzięki temu moc Krzyża, moc miłości Jezusa objawia się w naszym życiu. I wtedy On jest wywyższony, wtedy On jest uwielbiony.

Rozmowa końcowa. [ĆD 54] Rozmowa odbywa się właściwie, jeżeli się mówi, jak przyjaciel mówi do przyjaciela, lub jak sługa do pana, raz prosząc o jakąś łaskę, to znów się obwiniając z powodu uczynionego zła, a czasem przedstawiając swoje sprawy i prosząc o radę. Porozmawiaj z Jezusem jak z przyjacielem, o tym co przyniosła ta medytacja.

                                                                                                                        Mateusz Ignacik SJ

środa, 27 sierpnia 2014

 XXII NIEDZIELA ZWYKŁA

31 sierpnia 2014

Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”. [Mt 16,21-27]

OBRAZ DO MODLITWY: zobaczmy scenę, kiedy Piotr słyszy z ust Jezusa: „zejdź mi z oczu, szatanie, jesteś mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.

PROŚBA O OWOC MODLITWY: prośmy o poczucie wstrętu do myślenia tylko w kategoriach ludzkich zamiast boskich, wstrętu do braku fascynacji postawami mojego Mistrza i wstrętu do braku chęci naśladowania Go moimi postawami.

PUNKTY POMOCNE DO MODLITWY:

U wszystkich Ewangelistów wydarzenie w Cezarei Filipowej, kiedy Piotr wyznaje w Jezusie Mesjasza, dzieli Ewangelię na dwie części - „przed” i „po”. Zanim Piotr wyznał, że Jezus jest Mesjaszem, Ewangelie biegną normalnie. A od tego momentu Jezus zmienia swój sposób traktowania uczniów i zaczyna mówić jasno o swojej męce uważając, że uczniowie już dojrzeli do poznania tej trudnej prawdy. Jak jednak widać w kontemplowanej scenie, nie jest to dla nich proste do przyjęcia.

1. Zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć.

Jezus w przypływie wielkiej serdeczności zaczyna swoim uczniom tłumaczyć, że droga, po której On musi pójść i na której zbawi świat, to jest droga krzyżowa. Bo to jest droga, którą Mu wskazał Ojciec. Nie tłumaczy tego Jezus tłumom, ale tylko uczniom, licząc że oni będą w stanie to zrozumieć. Dzieli się Jezus tym co drogie Jego sercu, trudną sprawą, którą pragnie, by najbliżsi z Nim dzielili.

Czy jesteśmy gotowi na to, że i z nami Jezus może dzielić się trudnymi prawdami dotyczącymi Jego życia? Czy chcemy ich słuchać? Czy zgadzamy się na prawdę o cierpieniu?

2. Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty.

Piotr w imieniu pozostałych uczniów odciąga Jezusa od Jego drogi. Bierze Go na bok i robi Mu wyrzuty. Płyną one z jego wyobrażeń o Mesjaszu. I jest to ten sam Piotr, który przed chwilą został nazwany „skałą, na której Jezus chce zbudować swój Kościół”. Dla Piotra i dla innych uczniów jest niemożliwe, żeby Mesjasz cierpiał. I dlatego Piotr dopuszcza się wobec Jezusa wielkiego grzechu, chcąc Go ściągnąć z drogi Bożej na drogę ludzką. Popatrzmy, jak Piotr tego dokonuje, bo chce Jezusa zawrócić z obranej przez Niego drogi. Jeżeli Piotr odciąga Jezusa od Jego drogi, to czy on sam i jego towarzysze będą chcieli chodzić trudną drogą Jezusa?

Czy i my nie mamy swoich własnych koncepcji odnośnie Osoby Jezusa i jeśli nam nie pasują do nich postawy Jezusa, to mamy skłonność bardziej zmieniać Jego niż swoje koncepcje?

3. Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

Wygląda na to, że Piotr nie chce, aby Jezus szedł drogą wyznaczoną Mu przez Ojca. Ale ten, który chce przeszkodzić w tym Jezusowi, to kusiciel i dlatego Jezus nazywa Piotra szatanem. „Zejdź Mi z oczu szatanie”, bo chcesz mnie prowadzić drogą czysto ludzką. Chcesz proponować Mi zbawianie świata na tej drodze, a przecież Ojciec wskazał mi inną. Tutaj przypominają się słowa Izajasza: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami wyrocznia Pana” [Iz 55, 8]. Jezus nie waha się użyć mocnych słów wobec tego Piotra, któremu przed chwilą dał tak wielkie obietnice. Ale to dlatego, że tym razem Piotr nie słucha głosu Ojca, tylko głosu kusiciela.

Jesteśmy dzisiaj świadkami, że walczą ze sobą Mądrość Boga i mądrość świata. Tak bardzo ciężko jest myśleć po Bożemu, tak trudno jest chodzić drogami Bożymi. Dlatego będziemy ciągle kuszeni, aby chodzić drogami ludzkimi. Będziemy kuszeni do tego, by być jak Piotr w tej scenie i możemy usłyszeć to samo co on. Czy zauważamy w sobie takie pokusy? Co z nimi robimy? Czy nie obrażamy się na Jezusa lub Jego proroków, którzy nam to nawet w mocnych słowach uświadamiają? Czy mamy świadomość, że tuż po uległości wewnętrznemu natchnieniu możemy ulec podszeptom kusiciela?

ROZMOWA KOŃCOWA: Uklęknijmy przed Jezusem, aby Go adorować, uznając, że nam też bardzo trudno tajemnicę krzyża zrozumieć. Zacznijmy też dziękować Jezusowi za to, że On jednak tak jasno mówi, nie stwarzając nam iluzji. I dziękujmy Mu za to, że mówiąc o swoim krzyżu także nie boi się nam przypomnieć, że i my musimy wziąć krzyż idąc za Nim. Prośmy, abyśmy byli z Jezusem aż do końca drogi i byśmy Go nie kusili do opuszczenia Jego drogi posłuszeństwa Ojcu. Powierzajmy też Jezusowi wszystkie nasze szczególne pragnienia, które podczas modlitwy się w nas zrodziły, a które nas prowadzą do przyjęcia od Jezusa także trudnych nauk i mocnych słów upomnienia.

Opracował O. Tadeusz Hajduk SJ

poniedziałek, 25 sierpnia 2014


Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym działająca przy naszym Klasztorze Św. Józefa w Wadowicach zaprasza na trzydniowe rekolekcje ewangelizacyjne, które poprowadzi Wspólnota "Mocni w Duchu" z Łodzi. 
Temat rekolekcji: "W stronę Życia" 
Rozpoczęcie w niedzielę 14. września.
W niedziele po wieczornej Eucharystii godz 18 odbędzie się koncert ewangelizacyjny w wykonaniu Mocnych w Duchu.
Na zakończenie rekolekcji we wtorek 16 września w naszym Sanktuarium zostanie odprawiona msza święta godz 18 z modlitwą o uzdrowienie, której będzie przewodniczył i słowo Boże wygłosi, ojciec Remigiusza Recław Jezuita.

Serdecznie zapraszają Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym oraz Karmelici Bosi. 

wtorek, 19 sierpnia 2014

24 SIERPNIA 2014 XXI niedziela zwykła



(Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.







Obraz modlitwy:

Wyobraźmy sobie Jezusa odpoczywającego po długiej wyczerpującej podróży wśród uczniów i prowadzącego z nimi rozmowę.



Prośba o owoc modlitwy:

Prośmy Pana Jezusa, byśmy umieli szczerze Mu odpowiadać na Jego pytania. Prośmy o akceptację trudnych prawd wiary głoszonych przez Kościół.





Punkty pomocne do modlitwy:

Poczujmy się, jakbyśmy razem z apostołami szli za Jezusem. Zastanówmy się, jak trudno czasem iść za kimś albo jaki trud należy pokonać, by gdzieś dojść. Jak ja podążam za Jezusem?
Droga do Cezarei Filipowej była drogą do miejsca, w którym był oddawany kult bożkom pogańskim. Czy mam odwagę iść za Mistrzem w takie rejony życia, które są mi obce?



Wyobraźmy sobie, że u podnóża góry uczniowie odpoczywają, a Jezus zadaje im pytanie: Za kogo Mnie uważają ludzie, z którymi się spotykam? Czy umiem Jezusowi szczerze i w prawdzie odpowiadać?
Jezus powtarza pytanie i mnie pyta osobiście: Za kogo ty Mnie uważasz?
Czy z głębi serca mogę powiedzieć za Piotrem: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”?
Czy być może Jezus jest dla mnie kimś innym?
Porozmawiam z Jezusem i odpowiem Mu, kim On jest dla mnie.



Wsłucham się w rozmowę Jezusa z Piotrem. Co znaczy dla mnie zapewnienie Jezusa dane Piotrowi: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.”?
Czy we wszystkim zgadzam się z tym, co głosi Kościół?
Jaki mam stosunek do prawd wiary, których naucza Kościół?




Rozmowa końcowa:

Poproszę Ducha Świętego, bym poprzez podążanie za Jezusem umiał przyznawać się do tego, kim dla mnie jest Jezus Chrystus. Można poprosić Ducha Świętego, by pouczył mnie o prawdach wiary, które są dla mnie trudne do zaakceptowania.